Dzisiaj jest: 22.4.2026, imieniny: Łukasza, Kai, Nastazji

Kolejna lekcja pokory dla PGE Spójni Stargard. Jak szokująca porażka wpłynie na ćwierćfinał play-off?

Dodano: 2 dni temu Autor:
Redakcja poleca!

- Postaramy się wywieźć jedno, jak nie dwa zwycięstwa z Pelplina - zapowiada kapitan PGE Spójni Stargard.

Kolejna lekcja pokory dla PGE Spójni Stargard. Jak szokująca porażka wpłynie na ćwierćfinał play-off?
- Postaramy się wywieźć jedno, jak nie dwa zwycięstwa z Pelplina - zapowiada kapitan PGE Spójni Stargard. Po dwóch domowych meczach jego drużyna remisuje z Decką 1:1 w ćwierćfinale play-off. Dwa kolejne spotkania odbędą się na parkiecie przeciwnika 25 i 26 kwietnia.

- Bardzo trudna dla nas sytuacja, bo mieliśmy mecz w rękach i go oddaliśmy. Czapki z głów przed Decką, bo drużyna z Pelplina pokazała w drugiej połowie, że nie odpuszcza i wyrwali nam to zwycięstwo z rąk. Na pewno nie możemy tak zagrać w jakimkolwiek więcej spotkaniu. Nie można dać im oddychać, bo później Przemek Kuźkow trafia z siódmego metra i się zaczyna robić bardzo gorąco. To było zupełnie niepotrzebne, bo w pewnym momencie pokazywaliśmy, że byliśmy lepszą drużyną. Na końcu okazało się, że oni byli lepszą drużyną. Zawiedliśmy jako drużyna w czwartej kwarcie i już w końcówce trzeciej kwarty. Daliśmy im oddychać, a oni to wykorzystali - ocenił niedzielny pojedynek Paweł Kikowski na pomeczowej konferencji prasowej.

PGE Spójnia prowadziła w trzeciej kwarcie 65:48. Paradoksalnie to mogła być za duża zaliczka na zbyt wczesnym etapie spotkania, bo później gospodarze kompletnie się pogubili i przegrali 84:87. - Przewaga nigdy nie jest za duża. To zawsze jest na plus, że masz przewagę. Możliwe, że intensywność tych meczów dała się we znaki, ale bardziej bym upatrywał tego, że może faktycznie jakieś rozkojarzenie się wprowadziło. Zupełnie nie potrzebnie, bo Decka Pelplin jest dobrą drużyną - zaznaczył Paweł Kikowski, którego zapytaliśmy jeszcze, jak tak dotkliwa porażka może wpłynąć na drużynę w kolejnych meczach?

- Ten mecz musi wpłynąć tylko pozytywnie. Nie ma co zwieszać głów. Na pewno będziemy mocni. Musimy zagrać tak, jak w pierwszym meczu i w drugim w pierwszej połowie. Myślę, że wtedy o wynik będziemy spokojni - ocenił koszykarz, który zdobył 10 punktów.

- Nie dowieźliśmy tego meczu. Można się dopatrywać różnych przyczyn. Wydawało się w pierwszej połowie, że górujemy nad rywalem i kontrolujemy mecz. Dosyć dobrze krążyła piłka pomiędzy poszczególnymi graczami. Mieliśmy 14 asyst po pierwszej połowie i nasz atak był płynny. Nie byliśmy na tyle solidni w defensywie przede wszystkim w drugiej połowie, aby powstrzymać ich w strefie podkoszowej, a także poradzić sobie ze zbiórkami ofensywnymi - tłumaczył trener Marek Popiołek.

- Oczywiście można rozkładać mecz na czynniki pierwsze i zastanawiać się, czy nasz atak dobrze wyglądał w końcówce, czy szukaliśmy odpowiednich graczy na poszczególnych pozycjach, ale naszą odpowiedzialnością jest to, aby grać lepiej wcześniej w meczu. W momencie, kiedy uzyskujemy dużą przewagę, nie możemy tracić jej tak szybko pod koniec trzeciej kwarty. Daliśmy im ten tlen albo oni sobie to wywalczyli, bo grali dobrze i z dużą wiarą. Ten mecz uczy nas znowu pokory. W serii dla mnie nic się nie zmienia. Czuję, że mamy wszystko, aby wygrywać serię, ale musimy się skupić na każdym kolejnym meczu na poprawie tych elementów i na tym, aby lepiej reagować jako drużyna i być bardziej złączeni jako drużyna przez całe spotkanie - analizował szkoleniowiec PGE Spójni Stargard.

Przed niedzielnym starciem PGE Spójnia miała 11 zwycięstw w 12 ostatnich meczach. Stargardzianie przegrali tylko wyrównaną końcówkę w Łańcucie, gdzie roztrwonili kilkanaście punktów przewagi. Również ostatnia domowa porażka (8 lutego z Enea Abramczyk Astorią Bydgoszcz) to wypuszczone prowadzenie i wydawałoby się, że pewne zwycięstwo. Nawiązując do samej rywalizacji z Decką to ekipa z Pelplina wielokrotnie potrafiła podnosić się po słabszych momentach i odrabiać straty.

- Kolejna lekcja pokory, która w sporcie się często dzieje, bo sport jest nieprzewidywalny. Może za wcześnie uwierzyliśmy, że ten mecz jest bezpieczny. Nie powinniśmy w ten sposób reagować. Obowiązkiem każdego koszykarza jest to, aby grać na najwyższych obrotach, a moim jako trenera jest żeby tego pilnować i wymagać. Wszyscy bierzemy odpowiedzialność za to, że tego nie zrobiliśmy. Wierzę, że ta porażka nas wzmocni i będziemy widzieli dużą poprawę w drużynie w kolejnych meczach, czyli w sobotę i w niedzielę - podsumował Marek Popiołek.

Po ostatniej akcji rywale długo cieszyli się z cennego zwycięstwa. Trenera Decki na pomeczowej konferencji prasowej zapytaliśmy, jakie znaczenie może mieć ten mecz dla całej serii.

- To zwycięstwo dla mnie bardzo wiele znaczy. Ludzie, których wybrałem przed sezonem i zaprosiłem do drużyny, zdali egzamin na szóstkę. Pokazali, że moje wybory były dobre niezależnie od tego, jak skończą się następne mecze. Jestem dumny, że mogę prowadzić taką grupę ludzi. Myślę, że Spójnia dalej będzie faworytem. To jest zbyt doświadczona drużyna, aby załamać się po takiej porażce - powiedział Rafał Knap, który w drugiej połowie praktycznie zrezygnował z MVP rundy zasadniczej Bank Pekao S.A. 1 Ligi. Czym podpadł mu Jayden Coke-Domingue, który na początku meczu zdobył dziewięć ze swoich dziesięciu punktów?

- Miał swoje spojrzenie na jedną akcję, ja miałem inne. Posadziłem go na ławce. Może to było uderzenie w plecy dla drużyny, że nagle zobaczyła, że bez Jaydena też można grać. To też pokazuje, jakie mamy rezerwy, bo Jayden jest niewątpliwie naszym liderem i bardzo go potrzebujemy. Wyszedł na ostatnich 55 sekund i też zrobił swoje, podbił bardzo ważną piłkę. Wiem, że on wróci na swoje tory, ale czasami trzeba wstrząsnąć drużyną zrobić tzw. sztuczną aferę i to podziałało akurat - zdradził Rafał Knap.

Kluczowe punkty dla gości 16 sekund przed końcem zdobył Filip Siewruk, który wracając z Hiszpanii w sezonie 2020/2021 trafił do PGE Spójni Stargard, prowadzonej przez trenerów Jacka Winnickiego, a później również Macieja Raczyńskiego i Marka Łukomskiego. Czy koszykarz Decki był specjalnie zmotywowany na mecze w Stargardzie? W sobotę zdobył 15, a w niedzielę 11 punktów. Również w rundzie zasadniczej w Stargardzie rzucił 13 "oczek".

- Gratulacje dla Spójni za piekielnie dobre zawody przez dwa dni. Bardzo się cieszymy, że pokazując charakter i krok po kroku, wykonując nasz plan, udało się nam ten mecz ostatecznie ukraść. Wracamy z jednym zwycięstwem do Pelplina, gdzie mamy szansę zakończyć serię i tego się trzymamy. Spędziłem tutaj swój pierwszy rok w ekstraklasie, gdy miałem 18 lat. Bardzo dobrze ten rok wspominam. Miałem tutaj bardzo dobre mecze w u19, gdzie z Szymonem Szmitem doszliśmy daleko w mistrzostwach Polski. Bardzo dobrze wspominam grę w tym klubie. Bardzo dobrze wspominam to miasto i zawsze mi się fajnie tutaj wraca, bo naprawdę lubię grać w tej hali - powiedział koszykarz Decki Pelplin.

Foto: Tomek Burakowski

 


 

Materiał sponsorowany

Zapisz się do newslettera:
Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingu usług i produktów partnerów właściciela serwisów.
Czwartkowe Wieczory Muzyczne: Chopin. Fotorelacja