Koszykarze PGE Spójni Stargard trzecim zwycięstwem z rzędu zakończyli rundę zasadniczą Bank Pekao S.A. 1 Ligi. Biało-Bordowi z bilansem 22-10 zajęli drugie miejsce. Tej lokaty byli już pewni przed środowym starciem z KSK Qemetica Notecią Inowrocław, ale również w tym spotkaniu pokazali się z dobrej strony zwyciężając 81:67.
Goście z bilansem 12-20 skończyli sezon na rozczarowującym, 14. miejscu. W Stargardzie zaczęli oni mocno, bo od prowadzenia 20:7 po "trójce" Piotra Lisa. Wcześniej szalał Szymon Sobiech, który zaczął mecz od siedmiu punktów. W całym meczu skrzydłowy zdobył 21 punktów. Trafił 7/10 rzutów z gry i wykorzystał 7/12 rzutów wolnych. Co ciekawe wszystkie pudła z linii miał w pierwszej połowie.
Po nieudanym początku trener Marek Popiołek poprosił o przerwę, a PGE Spójnia powoli wróciła na właściwe tory. Szkoleniowiec stargardzkiej drużyny rozpoczął mecz w najsilniejszym zestawieniu, ale później swobodnie rotował składem, rozdzielając minuty pomiędzy wszystkich koszykarzy. Najdłużej, bo prawie przez 23,5 minuty zagrał Wojciech Czerlonko.
PGE Spójnia wyszła na minimalne prowadzenie jeszcze w końcówce drugiej kwarty. Po 20 minutach wynik był niski (33:32). Gospodarze w pierwszej połowie trafili tylko jedną z 11 "trójek", a jedynym szczęśliwcem w tym elemencie był Jalen Ray. Dla Amerykanina były to jedyne punkty w meczu, ale oddał on tylko trzy rzuty. Po zmianie stron stargardzianie częściej rzucali i trafiali z dystansu (6/19). Efekt był taki, że już na początku trzeciej kwarty po "trójce" Igora Wadowskiego PGE Spójnia prowadziła 40:34, a po kolejnych trafieniach wracającego do gry Pawła Kikowskiego było nawet 49:42. Rywale jeszcze raz odrobili straty i po 30 minutach był remis 52:52.
Goście lepiej zaczęli ostatnią kwartę jednak bohaterem tej części był Wojciech Czerlonko. Skrzydłowy zdobył w niej 13 ze swoich 19 punktów i został zdecydowanie najlepszym strzelcem drużyny w całym spotkaniu. Biało-Bordowi uzyskali znaczącą przewagę - nawet 16 punktów ostatecznie odnosząc pewne zwycięstwo.
W ostatnich minutach szansę dostali też młodzi wychowankowie PGE Spójni. Przede wszystkim pierwszoligowego debiutu doczekał się 17-letni Bartosz Góralski, który w drugoligowych rezerwach regularnie osiągał double-double (średnio 15,4 punktu i 10,1 zbiórki). W środowym meczu na parkiecie spędził prawie cztery minuty i w ostatnich sekundach zdobył efektowne debiutanckie na tym poziomie punkty. Krócej, bo przez niespełna dwie minuty zagrał starszy o kilka miesięcy Mikołaj Hensler.
Żadnego rzutu w środowym meczu nie spudłował Ilja Gromovs (13 punktów i siedem zbiórek). Nie pomylił się również Paweł Kopycki, ale rezerwowy podkoszowy oddał tylko jeden rzut. Miał także sześć zbiórek. Żadnej z dziewięciu prób z gry nie trafił natomiast Wiktor Rajewicz, który problemy ze skutecznością miał też z rzutów wolnych (2/4).
Pierwszym przeciwnikiem PGE Spójni w play-offach będzie Decka Pelplin. Rywalizacja rozpocznie się w Stargardzie - w sobotę i niedzielę (18 oraz 19 kwietnia) o godz. 20:00. Również trzeci i ewentualny czwarty mecz w Pelplinie są zaplanowane na 20:00 w sobotę i niedzielę (25 oraz 26 kwietnia).
PGE Spójnia Stargard - KSK Qemetica Noteć Inowrocław 81:67 (13:20, 20:12, 19:20, 29:15)
PGE Spójnia: Wojciech Czerlonko 19, Ilja Gromovs 13, Paweł Kikowski 12, Igor Wadowski 9, Jakub Karolak 8, Jarosław Mokros 8, Jalen Ray 3, Szymon Szmit 3, Bartosz Góralski 2, Paweł Kopycki 2, Wiktor Rajewicz 2, Mikołaj Hensler 0.
KSK Qemetica Noteć: Szymon Sobiech 21, Piotr Lis 14, Darrell Harris 12, Dylan Frye 8, Filip Stryjewski 6, Luka Mitrovic 4, Sebastian Rompa 2, Damian Ciesielski 0, Alan Czujkowski 0, Michał Grzesiak 0, Mikołaj Styczeń 0, Radosław Trubacz 0.
Foto: Tomek Burakowski

Materiał sponsorowany




