Koszykarze PGE Spójni Stargard wygrali 10 z 11 ostatnich spotkań. To dało im awans na drugie miejsce po sezonie zasadniczym. Zadowolony z takiego rezultatu jest trener Marek Popiołek.
- Mieliśmy wiele trudności. Potrzebowaliśmy czasu, aby ta drużyna się skonsolidowała, żeby role pomiędzy zawodnikami się wykrystalizowały. Czekaliśmy długo na zawodników kontuzjowanych. Uważam, że biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności w tej wyrównanej lidze, to jest dobry rezultat, dobry bilans przed play-offami. Cieszymy się z drugiego miejsca. To pokazuje, że jesteśmy mocni, ale teraz kierujemy całą energię na najbliższe mecze, czyli serię play-off z zespołem z Pelplina - powiedział szkoleniowiec PGE Spójni Stargard na konferencji prasowej po środowym meczu z KSK Qemetica Notecią Inowrocław.
Ten pojedynek nie miał już znaczenia dla ostatecznego rozstrzygnięcia rundy zasadniczej. Nawet porażka nie zmieniłaby sytuacji PGE Spójni. Stargardzianie jednak nie chcieli przerywać świetnej serii i pomimo już tradycyjnych początkowych problemów zwyciężyli 81:67. Pozytywem była na pewno mała liczba straconych punktów (32 w pierwszej i 35 w drugiej połowie).
- Wyszliśmy zbyt pasywnie. Braliśmy zbyt trudne zachwiane rzuty stąd nasza słaba skuteczność w rzutach za trzy w pierwszej połowie. Od momentu, kiedy zaczęliśmy bardziej ze sobą współpracować, ograniczyliśmy straty, zaczęliśmy się dostawać w strefę podkoszową. To nas napędziło. Nasza obrona stała się lepsza. Myślę, że poza pierwszą kwartą była na solidnym poziomie i cieszę się, że odnieśliśmy dosyć spokojne zwycięstwo - analizował Marek Popiołek.
Trenera zapytaliśmy, czy trudno było zmobilizować zespół na mecz, który nie miał żadnej stawki? Tym bardziej że drużyna musiała oszczędzać siły na zdecydowanie ważniejsze spotkania w pierwszej rundzie play-off z Decką Pelplin, które odbędą się już w sobotę i niedzielę w Stargardzie.
- Jesteśmy profesjonalistami. Wiemy, czego się od nas oczekuje. Niezależnie od tego, czy jest to trening, czy mecz powinniśmy się całkowicie skupiać na tym, aby poprawiać grę zespołu i robić postępy indywidualnie. Może było trochę dziwnie przygotowywać się do tego meczu, bo rzeczywiście jako trener nie przypominam sobie takiego uczucia przed meczem. Zawsze drużyna, w której byłem w ostatniej kolejce sezonu zasadniczego, o coś grała. Cieszę się z tego, że w miarę równomiernie rozłożyły się minuty graczy. Nikt nie zagrał za długo. Napędza nas sam mecz, wyzwanie i napędzają nas też kibice. Pomimo tego ospałego początku wiedzieliśmy, że musimy grać na wysokich obrotach, bo my też lubimy dobrze grać. Mobilizowaliśmy się, żeby dobrze grać, robić postępy i wygrać mecz - tłumaczył szkoleniowiec PGE Spójni Stargard.
Ostatecznie Biało-Bordowi zrealizowali wszystkie cele na środowy wieczór. Podstawowi koszykarze spędzili na parkiecie około 20 minut, a drużyna i tak spokojnie wygrała. Był też inny istotny element, na który czekali kibice.
- Podwójnie się cieszę z minut dla młodych graczy, bo Bartek Góralski zdobył swoje pierwsze punkty. Mikołaj Hensler już takie ma, ale w tym meczu dołożył asystę. To krótkie fragmenty, ale wartościowe dla graczy, którzy są wychowankami Spójni i myślę, że to było dla wszystkich ważne. To jest dla nich nagroda za pracę, jaką wykonywali i nam pomagali na treningach przez cały sezon - skomentował Marek Popiołek.
Debiutujący w Bank Pekao S.A. 1 Lidze Bartosz Góralski zdobył dwa punkty. Miał też zbiórkę, asystę i przechwyt. Mikołaj Hensler punktów nie zdobył, ale również miał zbiórkę, asystę i przechwyt.
Foto: Tomek Burakowski

Materiał sponsorowany




