Nie na początku maja, a już w połowie kwietnia rozpocznie się faza play-off w Bank Pekao S.A. 1 Lidze.
W grze o awans do Orlen Basket Ligi pozostało osiem najlepszych drużyn sezonu zasadniczego. W gronie faworytów jest PGE Spójnia Stargard, ale tak szybko po spadku do elity nikt jeszcze nie wrócił. Najlepsza w rundzie zasadniczej Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz w trzech ostatnich latach była blisko jednak przegrywała finałową rywalizację z Dzikami Warszawa, Górnikiem Zamkiem Książ Wałbrzych i Miastem Szkła Krosno.
Kto przed startem play-offów jest faworytem do awansu do Orlen Basket Ligi? O to po środowym meczu w Stargardzie zapytaliśmy trenera ostatniego rywala PGE Spójni, Krzysztofa Szubargę. - Myślę, że liga jest bardzo wyrównana i trudno wskazać jednoznacznie faworyta. Moim zdaniem zdrowa Astoria jest głównym faworytem, ale jeżeli zawodnicy w Bydgoszczy nie wrócą do rotacji, to uważam, że Spójnia ze swoim doświadczeniem jest jednym z głównych faworytów do tego, żeby awansować. Oczywiście z uwagą będę oglądał play-offy, bo liga jest bardzo wyrównana i można powiedzieć, że większość zespołów, która gra w play-offach może na końcu ten cel osiągnąć - ocenił szkoleniowiec KSK Qemetica Noteci Inowrocław.
Gdyby o awansie decydowała runda zasadnicza, to emocje już dawno by się skończyły. Drużyna z Bydgoszczy wygrała 27 z 32 spotkań i drugą w tabeli PGE Spójnię wyprzedziła o pięć punktów. Ostrzeżeniem dla rywali niech będą ostatnie zwycięstwa w Starogardzie Gdańskim i w środę u siebie z GKS-em Tychy, bo w tych meczach Enea Abramczyk Astoria grała bez kilku kluczowych kontuzjowanych koszykarzy (Karol Kamiński, Patryk Kędel i Karol Gruszecki). Pierwszym i to dość trudnym rywalem głównego faworyta będzie Kotwica Port Morski Kołobrzeg. Ewentualny kolejny przeciwnik to lepszy z pary SKS Fulimpex Starogard Gdański - Solvera Sokół Łańcut.
Z kontuzjami długo walczyła też PGE Spójnia. Na ostatni mecz rundy zasadniczej zdążył wrócić Paweł Kikowski, który w środowym pojedynku zdobył 12 punktów. - Gratulacje dla naszej całej drużyny. Wszyscy zagrali tak, jak powinni. Udało się kontrolowanie w czwartej kwarcie wygrać spotkanie. Noteć szarpała. Szczególnie na początku zrobili przewagę, ale myślę, że w pewnym momencie uspokoiliśmy sytuację i zagraliśmy tak, jak na wicelidera przystało i spokojnie dowieźliśmy wygraną do końca. Zakończyliśmy sezon regularny. Wydaje mi się, że całkiem z niezłym skutkiem po tych problemach, które mieliśmy w trakcie sezonu, ale teraz zaczyna się play-off i granie na poważnie - zaznaczył kapitan Biało-Bordowych.
W koszykówce dla najlepszych drużyn najważniejszym momentem sezonu są play-offy. To wtedy trzeba trafić z formą oraz mieć też sporo zdrowia. W PGE Spójni zabraknie tylko jednego koszykarza. Od dłuższego czasu kontuzjowany jest Aleksander Jęch. Czy rezerwowy środkowy jeszcze zdąży się wyleczyć i pomóc drużynie w sezonie 2025/2026?
- Obyśmy grali jak najdłużej w play-offach i oby on miał szansę na to, natomiast na razie się jeszcze nie spodziewam. Jego rehabilitacja przebiega zgodnie z planem. Jest z drużyną. Dużo czasu spędza na siłowni z fizjoterapeutką i trenerem przygotowania motorycznego. Kolano jest leczone, ale nie przyspieszymy pewnych rzeczy. W środę chyba pierwszy raz truchtał, także jest to krok w dobrym kierunku. Jeżeli będzie mógł do nas dołączyć normalnie w treningu i nas jeszcze wzmocnić w tym sezonie to dobrze natomiast nie możemy tego przyspieszać i w tym momencie jest to jeszcze kwestia dosyć odległa - wyjaśnił trener Marek Popiołek.
Pierwszym rywalem PGE Spójni będzie Decka Pelplin. Te zespoły spotkały się po raz ostatni 17 stycznia. W pierwszej rundzie Decka wygrała u siebie z PGE Spójnią 107:102. W rewanżu lepsi byli Stargardzianie (92:90). Czy tym razem mogą być to mniej ofensywne mecze?
- Jestem pod dużym wrażeniem tego, jak zespół z Pelplina prezentował się w trakcie całego sezonu. Długo byli w ścisłej czołówce tabeli. To jest trudny zespół do gry. Taki, który broni bardzo agresywnie. Ma zmienną obronę, notuje dużo przechwytów i ma wielu bardzo atletycznych koszykarzy w swoich szeregach. Grają też bardzo szybko. Duża liczba punktów w tych meczach wynika nie tylko ze skutecznego ataku, czy może czasami gorszej obrony, ale też z tempa gry, jakie narzuca zespół z Pelplina. Na pewno będą to częściowo inne mecze, bo przede wszystkim nasza drużyna grała w innym zestawieniu personalnym. My dokonujemy korekt w swojej grze i wyglądamy inaczej niż choćby w tym meczu styczniowym. Szykujemy się na bardzo trudne wyzwanie i też może być tak, że mecz sobotni, a mecz niedzielny to będą dwie różne historie. Taka jest specyfika play-offów - ocenił Marek Popiołek.
Ekipa prowadzona przez trenera Rafała Knapa w środę wieczorem grała w Rzeszowie, gdzie przegrała z OPTeam Energia Polska Resovią aż 78:101. W tym meczu nie zagrał najlepszy koszykarz Decki, Jayden Coke-Domingue. Ekipa z Pelplina w rundzie rewanżowej również zmagała się z kontuzjami, dlatego trudno przewidzieć, jak mocny to będzie obecnie przeciwnik. Znaczenie może mieć szersza, 10-osobowa rotacja PGE Spójni, bo pomiędzy zakończeniem pierwszego, a rozpoczęciem drugiego spotkania będą około 22 godziny. Gospodarze nie chcą jednak kalkulować i oszczędzać sił w sobotę na niedzielny pojedynek.
- Każdy mecz jest na Maksa. Tu nie ma co kalkulować. Gracze będą przekraczali swoje granice. To jest mordercze tempo grania. Rytm w pierwszej lidze jest rzeczywiście zabójczy, natomiast liczę na to, że mamy odpowiednią liczbę zawodników. Oni się też wzajemnie uzupełniają na poszczególnych pozycjach, a to w jaki sposób jesteśmy wytrenowani przez cały sezon, mam nadzieję, że przyniesie efekty właśnie w tych spotkaniach. Nie ma żadnego kalkulowania. Myślimy tylko o meczu sobotnim, a w sobotę wieczorem zaczniemy intensywnie myśleć o meczu niedzielnym i w razie potrzeby mamy trochę czasu na trening, analizę wideo i wprowadzenie pewnych korekt, jeżeli takie będą potrzebne - podkreślił trener PGE Spójni, który zaapelował o gorący doping.
- Dziękuję kibicom za wsparcie. Mam nadzieję, że będzie ich jeszcze więcej w sobotę i niedzielę. Bardzo potrzebujemy tego dopingu. Tu się dobrze nam gra. Czujemy to wsparcie, nawet w trudnych momentach wiemy, że możemy odwracać mecze. Mam nadzieję, że najlepsze przed nami - podsumował Marek Popiołek.
W sezonie 2025/2026 hala OSiR ponownie stała się twierdzą trudną do zdobycia. PGE Spójnia wygrała u siebie 13 z 16 meczów rundy zasadniczej. Atut własnego parkietu stargardzka drużyna będzie miała nie tylko w ćwierćfinale, ale również w półfinale. Tam może dojść do hitowego starcia z ŁKS Coolpack Łódź. Nie można jednak też lekceważyć GKS-u Tychy. Z tym przeciwnikiem PGE Spójnia grała już w półfinale w 2018 roku, gdy kilka tygodni później awansowała do Orlen Basket Ligi.

Materiał sponsorowany




