Dzisiaj jest: 6.10.2022, imieniny: Artura, Fryderyki, Petry

To nie był ich dzień. Co się stało z Błękitnymi Stargard?

Dodano: 2 miesiące temu Autor:
Redakcja poleca!

W pierwszym meczu strzelili pięć goli i rozbudzili apetyty kibiców.

To nie był ich dzień. Co się stało z Błękitnymi Stargard?

W pierwszym meczu strzelili pięć goli i rozbudzili apetyty kibiców.

Domowa inauguracja już nie była tak okazała. W 2. kolejce III ligi piłkarze Błękitnych Stargard zremisowali z Bałtykiem Gdynia 1:1. Długimi fragmentami po prostu był to słaby mecz.

- Chciałbym podziękować całej mojej drużynie za zaangażowanie do ostatniej minuty. Mecz od początku nie układał się po naszej myśli. Weszliśmy w niego bojaźliwie, zachowawczo. Nie było widać ikry, którą mieliśmy we wcześniejszych spotkaniach. Warunki też nie pomagają, bo było dość gorąco. Punkt szanujemy, aczkolwiek czujemy duży niedosyt. Chcieliśmy ten mecz wygrać. Tylko taki był cel. Cieszymy się, że kolejny mecz już jest w środę. Możemy szybko się zrehabilitować i na pewno jedziemy do Gniewina po trzy punkty - powiedział na pomeczowej konferencji prasowej trener Maciej Sayed.

Szkoleniowca Błękitnych zapytaliśmy, czy dla jego zespołu był to po prostu słaby dzień? Wcześniejsze mecze w okresie przygotowawczym oraz inauguracja sezonu dawała nadzieję na zdecydowanie lepszą grę. Co wpłynęło na to, że Błękitni zaprezentowali się słabiej?

- Mieliśmy sygnały, że zawodnicy są trochę podmęczeni. Może ten tydzień też na to wpływał, ponieważ warunki atmosferyczne nie pomagały. Brakowało nam świeżości. W końcówce mieliśmy korzystny wynik. Wprowadziliśmy Mateusza Ogrodowskiego, żeby zabezpieczył tył. Z gry bramki nie straciliśmy, a po rzucie karnym - tłumaczył Maciej Sayed, który w ostatnich minutach dokonał defensywnych zmian.

Strzelca gola, Damiana Niedojada oraz Oskara Ryka zastąpili Grzegorz Tarasewicz i wspomniany już Mateusz Ogrodowski. Chwilę później Błękitni stracili prowadzenie. Bałtyk wyrównał, wykorzystując rzut karny.

- Szkoda, że straciliśmy bramkę w końcówce po rzucie karnym. Błąd indywidualny, aczkolwiek nie mogę mieć pretensji do zawodnika, że dostał piłką w rękę. Walczył i na pewno tak nie chciał - podsumował trener Błękitnych.

W lepszych nastrojach w podróż powrotną udali się goście. - Był to trudny mecz. Wiedzieliśmy, że Błękitni to bardzo trudny przeciwnik. My jesteśmy praktycznie na etapie budowania drużyny. Dużo nowych zawodników. To nie jest proste obrać ponownie dobry kurs, ale z przebiegu całego meczu jestem zadowolony. Uważam, że w wielu procentach drużyna wywiązała się z założeń taktycznych - powiedział Robert Reiwer.

 


 

Materiał sponsorowany

Zapisz się do newslettera:
Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingu usług i produktów partnerów właściciela serwisów.
PGE Spójnia Stargard - Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz. Photos by Paweł Zdziech