Dzisiaj jest: 9.9.2026, imieniny: Aldony, Jakuba, Sergiusza

Rada Miejska nie uwzględniła petycji w sprawie radnej Kirschenstein. „Nie mamy uprawnień dyscyplinarnych”

Dodano: ok. 3 godziny temu Autor:

Rada Miejska w Stargardzie odmówiła uwzględnienia petycji dotyczącej ochrony powagi mandatu radnego i poszanowania uczuć religijnych chrześcijan.

Rada Miejska nie uwzględniła petycji w sprawie radnej Kirschenstein. „Nie mamy uprawnień dyscyplinarnych”

Rada Miejska w Stargardzie odmówiła uwzględnienia petycji dotyczącej ochrony powagi mandatu radnego i poszanowania uczuć religijnych chrześcijan.

Jej autorzy oczekiwali reakcji na zachowanie radnej Moniki Kirschenstein. Większość radnych uznała jednak, że żądania wykraczają poza kompetencje samorządu.

Sprawa została rozstrzygnięta podczas sierpniowej sesji Rady Miejskiej. Za przyjęciem uchwały odmawiającej uwzględnienia petycji zagłosowało 16 radnych. Krzysztof Sosin i Krzysztof Kozłowski z klubu PiS wstrzymali się od głosu. Monika Kirschenstein nie uczestniczyła w sesji.

Petycja po wpisie o płonącym krzyżu

Petycja była następstwem wydarzeń z kwietnia 2026 roku. Kontrowersje wywołał komentarz Moniki Kirschenstein opublikowany w mediach społecznościowych pod zdjęciem płonącego krzyża papieskiego w Warszawie. Radna miała napisać: „Piękny widok”. Dokument skierowany do prezydenta Stargardu i Rady Miejskiej złożył Adam Surmacz, prezes stowarzyszenia Fidei Defensor. Wnioskodawcy ocenili, że zachowanie radnej naruszyło uczucia religijne chrześcijan i nie licowało z powagą sprawowanego mandatu.

Autorzy petycji domagali się jednoznacznego potępienia postawy radnej przez Radę Miejską, publicznego odcięcia się władz Stargardu od jej wypowiedzi, podjęcia działań przez Komisję Skarg, Wniosków i Petycji oraz wezwania Moniki Kirschenstein do złożenia mandatu. W petycji wskazywano również, że brak reakcji ze strony władz miasta może zostać odebrany jako przyzwolenie na podobne zachowania i prowadzić do pogłębiania podziałów społecznych.
Komisja: Rada nie może dyscyplinować radnego.

Stanowisko Komisji Skarg, Wniosków i Petycji przedstawiła podczas sesji jej przewodnicząca Wanda Nowicka. Jak wyjaśniła, Rada Miejska jest organem stanowiącym i kontrolnym gminy, ale nie ma uprawnień nadzorczych ani dyscyplinarnych wobec poszczególnych radnych. - Żądania składających petycję wykraczają poza kompetencje Rady- powiedziała Wanda Nowicka. - Rada Miejska jako organ stanowiący i kontrolny gminy realizuje zadania o charakterze publicznym określone w ustawie o samorządzie gminnym. Rada Miejska nie posiada żadnych uprawnień nadzorczych kontrolnych ani dyscyplinarnych wobec radnych- dodała.

Komisja stwierdziła, że radny jest członkiem niezależnego organu kolegialnego, a jego mandat ma charakter wolny. Nie jest więc związany instrukcjami wyborców ani podporządkowany przewodniczącej Rady, przewodniczącym komisji czy pozostałym radnym.

Odpowiedzialność dopiero przy urnach

Z uzasadnienia przedstawionego podczas sesji wynika, że radny ponosi przede wszystkim odpowiedzialność polityczną przed mieszkańcami. Wyborcy mogą ocenić jego działalność przy okazji kolejnych wyborów samorządowych, ale w czasie trwania kadencji nie mają możliwości odwołania pojedynczego radnego. Również sama Rada Miejska nie może odebrać radnemu mandatu tylko dlatego, że większość jej członków negatywnie ocenia jego zachowanie lub publiczne wypowiedzi.

W efekcie radni nie zajmowali się merytoryczną oceną komentarza Moniki Kirschenstein. Uchwała rozstrzygała przede wszystkim, czy Rada Miejska ma prawne narzędzia pozwalające spełnić postulaty przedstawione w petycji. Zdaniem Komisji takich kompetencji nie posiada. - W związku z tym w ogóle taka petycja nie powinna trafić do Rady Miejskiej, ponieważ osoby, które składały tą petycję i się pod nią podpisały, też działają w oparciu o prawo, a prawo mówi jednoznacznie- dodała Wanda Nowicka.

 

Zapisz się do newslettera:
Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingu usług i produktów partnerów właściciela serwisów.
KSIĄŻNICA STARGARDZKA - premiera powieści Anny Sakowicz: „Leonie i Alexander” cz. 1