Dzisiaj jest: 2.5.2026, imieniny: Longiny, Toli, Zygmunta

Trudna sytuacja PGE Spójni Stargard. Kto faworytem półfinałowego hitu?

Dodano: 2 dni temu Autor:
Redakcja poleca!

Najbardziej prawdopodobny scenariusz jest taki, że PGE Spójnia Stargard przystąpi do półfinału Bank Pekao S.A. 1 Ligi bez trzech koszykarzy.

Trudna sytuacja PGE Spójni Stargard. Kto faworytem półfinałowego hitu?


Najbardziej prawdopodobny scenariusz jest taki, że PGE Spójnia Stargard przystąpi do półfinału Bank Pekao S.A. 1 Ligi bez trzech koszykarzy. W tym gronie jest dwóch graczy, którzy regularnie zaczynali mecze w pierwszej piątce.

Jalen Ray wystąpił w 36 meczach. Opuścił tylko spotkanie z Miners Katowice, ale zawsze, gdy grał, to miał miejsce w pierwszej piątce i zdobywał średnio po 15,9 punktu. Rozdawał również 4,7 asysty. Szymon Szmit 28 ze swoich 34 występów zaczynał na parkiecie. Grono kontuzjowanych uzupełnia rezerwowy środkowy, ale Aleksander Jęch pauzuje już od dłuższego czasu.

- Cały czas postępuje rehabilitacja Olka Jęcha. On powoli wraca do treningu, ale jeszcze trzeba poczekać, żeby mógł nam pomóc. Szymon Szmit w środę miał kolejne kompleksowe badania. Jeszcze nawet nie wiem, jaki jest ich rezultat. Jalen Ray, jego kontuzja niestety wyglądała dosyć groźnie. Zawsze takie sprawy mięśniowe są niepokojące, ale czasami jest w życiu tak, że się zaskakujemy na plus. Może wytrzyma. Może to uszkodzenie nie jest zbyt poważne i może będziemy jeszcze mogli na niego liczyć - raportował na konferencji prasowej po środowym meczu z Decką Pelplin trener Marek Popiołek, który szerzej wypowiedział się o sytuacji Szymona Szmita.

- Jest to problem z łydką. Miał też problem z łydką w okresie przygotowawczym. Wtedy nie trenował z nami chyba przez trzy tygodnie. Nie mówię, że to jest dokładnie ta sama kontuzja i absencja będzie wyglądała podobnie, bo tego nie wiemy. Pierwsze badanie nie wykazało poważnych uszkodzeń, natomiast tam jest cały czas jakiś ból. On jest bardzo twardym zawodnikiem. Jeżeli by go trochę bolało, to by grał. Ten ból jest jednak zbyt duży. On jeszcze w Pelplinie był z nami. Mieliśmy nadzieję, że będzie w stanie wystąpić, ale po próbie rozgrzewki przed trzecim meczem nie było to możliwe - tłumaczył szkoleniowiec PGE Spójni.

Niestety chwilę później w kuluarach stargardzkiej hali z dobrych źródeł usłyszeliśmy, że zarówno Ray, jak i Szmit nie wystąpią w najbliższych meczach z ŁKS Coolpack Łódź. Półfinałowa rywalizacja rozpocznie się już w najbliższy weekend w Stargardzie. Pierwsze mecze są zaplanowane na sobotę i niedzielę (2-3 maja) o godz. 20:00. O tej samej porze, ale tydzień później odbędzie się trzeci mecz w Łodzi. Ewentualny czwarty pojedynek jest zaplanowany na 10 maja (20:00). Jeżeli podobnie, jak w ćwierćfinale będzie potrzebny piąty mecz, to odbędzie się on w Stargardzie 13 maja.

Sytuacja PGE Spójni jest trudna. Przede wszystkim ze względu na kontuzje, ale również fakt, że za Biało-Bordowymi pięciomeczowa seria z Decką Pelplin. Trener jednak nie robi z tego faktu problemu, zdając sobie sprawę ze specyfiki play-offów. Podczas gdy rywale odpoczywali, już od niedzieli jego zespół ostatni pojedynek rozegrał w środę.

- Najważniejsze, aby trochę odpocząć, leczyć tych, którzy są kontuzjowani i przygotować się jak najlepiej do meczów, które zagramy tutaj w sobotę i niedzielę. A może nam paradoksalnie ten mecz pomoże? Może dzięki temu, że jesteśmy cały czas w grze, zawodnicy będą się czuli pewnie i wytrzymają kolejne wyzwania. Jeżeli chodzi o budowanie drużyny to mamy już za sobą trudne doświadczenia w sezonie zasadniczym i teraz. Przygotujemy się jak najlepiej do kolejnego spotkania, a efekty tego będziemy obserwowali na boisku w sobotę i niedzielę - wyjaśnił Marek Popiołek.

Jeżeli seria z Decką była wymagająca, to teraz poprzeczka pójdzie jeszcze wyżej. ŁKS Coolpack Łódź zaczął ćwierćfinałową rywalizację z GKS-em Tychy od porażki (68:79), ale trzy kolejne mecze wygrał (83:79, 80:66 i 89:74). Kto zdaniem trenera PGE Spójni będzie faworytem w rywalizacji drugiej z trzecią drużyną rundy zasadniczej? Biało-Bordowi w tamtej części sezonu dwa razy pokonali ekipę z Łodzi (83:81 na wyjeździe i 84:68 w Stargardzie).

- Unikam takich dywagacji odnośnie tego, kto jest faworytem. Najlepiej nam wychodzi w klubie, jak koncentrujemy się na każdym kolejnym spotkaniu, a nie na szumnych zapowiedziach. Mniej więcej tak to wygląda od lutego, że wygrywamy bardzo wiele spotkań. Niewiele z nich przegraliśmy. Oczywiście mecze z ŁKS-em dobrze pamiętamy. Będziemy je analizować, ale wiemy, jak dużo zawirowań było u rywala. Dobrze znamy ich zawodników. Skupimy się na pewnych rozwiązaniach taktycznych, a dywagacje kto jest faworytem, zostawiam kibicom i dziennikarzom. Nam najlepiej wychodzi nasza praca, kiedy się na niej koncentrujemy, czyli trenowanie, analizowanie, granie - skomentował Marek Popiołek.

Ostatni pojedynek tych drużyn odbył się 24 stycznia w Stargardzie. Od tego czasu minęły tylko nieco ponad trzy miesiące, a w klubie z Łodzi wydarzyło się tyle, że można odnieść wrażenie, jakby minęły trzy lata. Wtedy ŁKS Coolpack prowadził jeszcze trener Robert Skibniewski. Po porażce w Stargardzie zastąpił go Tane Spasev, później trenerem był jeszcze Goran Miljević, a obecnie zespół prowadzi już Nikola Avramović. Wiele mówiło się o potencjalnych występach dla ŁKS-u Macieja Lampego, jednak do tej pory nic z tych szumnych zapowiedzi nie wyszło. Do drużyny dołączyli za to Jaquan Carlos (średnio 15,7 punktu i 6,1 asysty w 17 rozegranych meczach) oraz Dominik Grudziński. Wychowanek Spójni i mistrz Polski z Legią Warszawa dla ŁKS-u Coolpack rozegrał 15 spotkań (11,9 punktu i pięć zbiórek).

- Ja zawsze powiem, że my jesteśmy faworytem, bo nie będę mówił, że drużyna z ŁKS-u. Wygraliśmy z nimi dwa razy. Myślę tylko o finale. ŁKS jest po prostu następną drużyną, którą musimy przejść i w tym finale się znaleźć - odważnie podsumował koszykarz PGE Spójni Stargard, Wiktor Rajewicz.

W normalnych okolicznościach nie byłaby to przesadnie odważna opinia jednak w obecnej sytuacji kadrowej przed PGE Spójnią Stargard bardzo trudne zadanie. Zwycięstwa w poszczególnych meczach nie będą żadnym zaskoczeniem, ale już wygranie całej serii to piekielnie trudne wyzwanie. Koszykówka jednak nie raz pokazywała, że zespoły mocno doświadczone kontuzjami wbrew przedmeczowym prognozom potrafiły pozytywnie zaskakiwać, dlatego definitywne skreślanie szans PGE Spójni Stargard byłoby równie odważne, jak stawianie jej w roli faworyta tej rywalizacji.

 


 

Materiał sponsorowany

Zapisz się do newslettera:
Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingu usług i produktów partnerów właściciela serwisów.
Czwartkowe Wieczory Muzyczne: Chopin. Fotorelacja