Wstyd, hańba i kompromitacja, a to wszystko w jednym derbowym meczu! Nie takiej wizyty w Kołobrzegu spodziewali się fani PGE Spójni Stargard.
Miejscowa Kotwica Port Morski zdmuchnęła z parkietu zespół, który zapowiadał przed tym sezonem walkę o powrót do Orlen Basket Ligi. Gospodarze wygrali aż 97:53. Było to ich dopiero siódme zwycięstwo w sezonie. Jeszcze gorzej niż na wyjazdach Kotwica prezentowała się w Hali Milenium, gdzie z ośmiu wcześniejszych spotkań wygrała tylko dwa. W środowym starciu nie miało to znaczenia podobnie, jak kontuzje, z którymi musiał sobie radzić trener Rafał Frank.
Gospodarze prowadzili od początku i z łatwością rozbijali defensywę PGE Spójni. W pierwszej kwarcie trafili 10/15 rzutów z gry, a stargardzianie tylko 5/16. W kolejnej odsłonie obraz gry się nie zmienił. W końcówce tej części było już 52:21, ale różnicę na jej koniec zmniejszył Jalen Ray. To była pierwsza celna "trójka" jednak 24 zdobyte punkty to rezultat koszmarny. Defensywne problemy szczególnie w strefie podkoszowej nie są niczym nowym. Drużyna, która ma w składzie tak wielu jakościowych graczy, nie powinna tak fatalnie prezentować się w ataku.
Pod względem wyniku trzecia kwarta była najbardziej wyrównana, ale niewiele z niej można wyciągnąć pozytywów. W tej części 13 z 14 punktów zespołu zdobył Jakub Karolak. Rzut wolny dołożył jeszcze tylko Ilja Gromovs. Po jak się później okazało ostatnim trafieniu Karolaka, było 60:38 i to najmniejsza różnica dzieląca obie ekipy w drugiej połowie. Trzecią kwartę gospodarze skończyli serią 11 punktów, a na początku ostatniej części dołożyli jeszcze siedem "oczek" i prowadzili 78:38.
Po takiej serii trener Marek Popiołek poprosił o kolejną przerwę, jednak nie mogło to już nic zmienić. Rozluźnieni gospodarze trzy minuty przed końcem prowadzili 91:43, a ich szkoleniowiec mógł już spokojnie wpuścić na parkiet głębokie rezerwy. PGE Spójnia trafiła w środowym meczu tylko 20/62 rzutów z gry, a Kotwica 35/64. Gospodarze po zmianie stron trafili aż 7/11 "trójek". W pierwszej połowie mieli w tym elemencie 3/12. Nawet gdy gra w ataku się nie układa można nadrobić, to walką. Jak było w tym meczu? Najlepiej oddaje to liczba zbiórek - 46:27 na korzyść zdecydowanie skuteczniejszej Kotwicy. Stargardzianie mieli przy tym tylko pięć ofensywnych zbiórek.
W pierwszej połowie nie do zatrzymania był Filip Małgorzaciak, który zdobył 20 ze swoich 21 punktów, trafiając 8/13 rzutów z gry. Miał również sześć zbiórek i pięć asyst. Po przerwie grał mniej nie tylko ze względu na wysokie prowadzenie swojej drużyny, ale także cztery przewinienia. Kotwica jednak nie miała problemów w ataku, bo kapitalnie dysponowany był Wojciech Siembiga. W całym spotkaniu do 20 punktów dołożył sześć zbiórek. Przede wszystkim trafił 6/7 rzutów za trzy punkty.
Swoje dołożył też Remon Nelson (13 punktów, 5/10 z gry). Skuteczny (12 punktów, 6/7 z gry) był Paweł Leończyk. To wychowanek Spójni, który po sezonie 2023/2024 zakończył karierę, ale kilka tygodni temu zdecydował się na powrót, żeby pomóc zmagającej się z trudną sytuacją Kotwicy. W środę miał również sześć zbiórek, ale wcale nie był najlepszy w tym elemencie, bo Mikołaj Kurpisz miał 13, a Szymon Janczak osiem zbiórek.
Jakub Karolak punktował tylko w trzeciej kwarcie, ale i tak został najlepszym strzelcem PGE Spójni. Ze skuteczności nie może być jednak zadowolony - 5/17 z gry w tym 1/9 za trzy. Jalen Ray dołożył 12 punktów (4/12 z gry), a Ilja Gromovs miał 10 punktów i dziewięć zbiórek. W środowym meczu do składu wrócili Paweł Kikowski, który jeszcze nie pojawił się na parkiecie oraz Igor Wadowski. Rozgrywający spędził na nim siedem minut. Nie oddał rzutu, miał asystę i dwie straty.
Kotwica Port Morski Kołobrzeg - PGE Spójnia Stargard 97:53 (27:12, 25:12, 19:14, 26:15)
Kotwica Port Morski: Filip Małgorzaciak 21, Wojciech Siembiga 20, Remon Nelson 13, Paweł Leończyk 12, Szymon Janczak 10, Paweł Dzierżak 8, Mikołaj Kurpisz 7, Jordan Lewis 5, Zaied Ryszard Alobaidi 1, Wojciech Tomala 0.
PGE Spójnia: Jakub Karolak 13, Jalen Ray 12, Ilja Gromovs 10, Wojciech Czerlonko 8, Wiktor Rajewicz 4, Aleksander Jęch 4, Jarosław Mokros 2, Paweł Kopycki 0, Szymon Szmit 0, Igor Wadowski 0.

Materiał sponsorowany




