Dzisiaj jest: 24.1.2026, imieniny: Felicji, Roberta, Sławy

Marek Popiołek: Ostatni rzut wielu z nas zapamięta na długo, bo dla takich emocji pracujemy

Dodano: tydzień temu Autor:
Redakcja poleca!

Wiele zwrotów akcji i zwycięstwo 92:90. PGE Spójnia Stargard po szalonym meczu poradziła sobie w sobotę z Decką Pelplin.

Marek Popiołek: Ostatni rzut wielu z nas zapamięta na długo, bo dla takich emocji pracujemy

Wiele zwrotów akcji i zwycięstwo 92:90. PGE Spójnia Stargard po szalonym meczu poradziła sobie w sobotę z Decką Pelplin.

- Gratulacje dla moich zawodników, bo myślę, że w drugiej połowie zmieniliśmy nastawienie do gry. Byliśmy odpowiednio skupieni, twardzi i zdeterminowani, aby ten mecz wyszarpać. Spodziewaliśmy się bardzo trudnego spotkania. Zespół z Pelplina miał serię siedmiu zwycięstw, więc wiedzieliśmy, że przyjadą dobrze przygotowani i na pewno będą grali z wiarą o kolejne zwycięstwo - zaznaczył na konferencji prasowej trener Marek Popiołek.

Biało-Bordowi wygrali, ale mają gorszy bilans bezpośrednich spotkań. W pierwszej rundzie w Pelplinie po jeszcze bardziej ofensywnym pojedynku przegrali 102:107. To może mieć znaczenie, bo obecnie Decka ma 12, a PGE Spójnia 11 zwycięstw, ale drużyna z Pelplina rozegrała o jeden mecz więcej, bo stargardzianie już po raz drugi w tym sezonie odbyli przymusową pauzę wynikającą z nieparzystej liczby drużyn w Bank Pekao S.A. 1 Lidze. Na koniec rundy zasadniczej, żeby znaleźć się na wyższym miejscu w tabeli, PGE Spójnia będzie potrzebowała minimum jednego zwycięstwa więcej niż jej ostatni przeciwnik.

- Nie martwię się w tej chwili tym, że nie odrobiliśmy bezpośredniego bilansu małych punktów, bo sezon jest jeszcze bardzo długi. Trzeba się koncentrować na tym, aby poprawiać zespół, zbierać jak najwięcej zwycięstw i oby było tak, jak Wojtek powiedział, że będziemy mieli na koniec rundy zasadniczej po prostu więcej zwycięstw niż zespół z Pelplina - przyznał szkoleniowiec PGE Spójni Stargard. Jego drużyna świetnie zaczęła i w pierwszej kwarcie prowadziła 27:16. Po 20 minutach jednak przegrywała 45:49. Trener sam wskazał, co zmieniło się w drugiej części sobotniego pojedynku.

- Co poprawiliśmy w drugiej połowie? Na pewno lepiej powstrzymywaliśmy kontrataki rywala. Decka gra najszybciej w całej lidze, jeżeli chodzi o liczbę posiadań. Jest to bardzo atletyczna ekipa, która gra z ogromną wiarą w swoje umiejętności i myślę, że trener Knap daje zielone światło na wiele takich akcji w kontrataku. Bardzo poprawiliśmy ten element gry w drugiej połowie. Również ograniczyliśmy zbiórki ofensywne rywala, bo osiem z 12 było w pierwszej połowie. Tam były takie sytuacje, kiedy broniliśmy dobrze do pewnego momentu. To się kończyło niecelnym rzutem rywala, ale zabrakło tej iskry od któregoś z graczy, żeby jeszcze piłkę wyszarpać, złapać taką piłkę bezpańską. Wtedy gracze z Pelplina byli trochę lepsi w tym zakresie i dlatego w drugiej kwarcie tak to wyglądało - analizował Marek Popiołek.

Wiele działo się jeszcze w czwartej kwarcie. Gospodarze mieli osiem punktów przewagi, ale Decka odpowiadała serią siedmiu, a później ośmiu punktów. Właśnie po takim fragmencie drużyna, która chwilę wcześniej przegrywała 76:80, wyszła na prowadzenie 84:80. Stargardzianie mieli jeszcze dwie minuty i w decydujących fragmentach niesieni gorącym dopingiem zdołali jeszcze odwrócić sytuację.

- Jestem zadowolony też z tego, że końcówkę zagraliśmy na dobrym poziomie. Bardzo dobrze egzekwowaliśmy założenia przede wszystkim w ataku. Piłka docierała do graczy, gdzie to mieliśmy zaplanowane. Dopisywała też skuteczność. Mecz był bardzo ciekawy dla kibiców. Dziękuję im za doping. Bardzo nas wspierali też w trudnych momentach. Ostatni rzut na pewno tutaj wielu z nas zapamięta na długo, bo dla takich emocji pracujemy - nie ukrywał trener Biało-Bordowych.

W kluczowym momencie różnicę zrobili koszykarze, od których się tego oczekuje. Dwie "trójki" trafił Jakub Karolak. Prowadzenie 90:88 dał Wojciech Czerlonko, a zwycięstwo 92:90 zapewnił Jalen Ray. Trenera zapytaliśmy, czy to umiejętności indywidualne były decydujące?

- Każdy z tych graczy jest bardzo dobrym łowcą punktów jak na ten poziom rozgrywkowy. Wojtek Czerlonko pokazywał to przez wiele ostatnich lat w tej lidze. Oczywiście ona się bardzo zmieniła i jest nieporównywalnie silniejsza. Jalen Ray już kilka razy pokazywał talent rzutowy. Kuba Karolak oczywiście też jest takim graczem. Ja bym jednak wrócił do tego, że nie tylko umiejętności indywidualne graczy, w których wierzymy, ale to o czym wspomniałem, czyli mój zespół zachował chłodną głowę, zimną krew w decydujących momentach. To nie tylko były indywidualne akcje, ale odpowiednie rozstawienie wszystkich zawodników na parkiecie - ocenił Marek Popiołek.

Sobotni pojedynek rozpoczął siedmiodniowy maraton składający się z trzech meczów. W środę (godz. 18:00) PGE Spójnia zmierzy się w Kołobrzegu z Kotwicą Port Morski, a w sobotę 24 stycznia (20:00) odbędzie się hitowe starcie w hali OSiR z ŁKS-em Coolpack Łódź, który wygrał 14 z 18 spotkań.

- Mieliśmy teraz więcej czasu, bo pauzowaliśmy. Mieliśmy trochę czasu, żeby odpocząć. Dla tych zawodników, którzy grali dużo minut od początku sezonu, mieli naprawdę sporo kilometrów w nogach ze względu też na to, że radzimy sobie bez kilku kontuzjowanych graczy. Każdy dodatkowy zdrowy gracz w tym momencie jest na wagę złota, więc mam nadzieję, że zaraz nasza sytuacja kadrowa się trochę poprawi. Teraz kolejnym celem jest to, aby trochę odpocząć, zadbać o ciała zawodników, zadbać o dobre przygotowanie taktyczne i motywację zespołu na bardzo ważny mecz w Kołobrzegu. Nie martwię się tym, że teraz natężenie meczów jest duże. Gramy takim zespołem, jakim możemy grać - powiedział trener PGE Spójni Stargard.

- Na pewno będziemy w odpowiednim rytmie. Zawodnicy czasami lubią w ten sposób grać, ale rzeczywiście przez to, że nasza sytuacja kadrowa jeszcze się nie wyprostowała, to nie mogliśmy w trakcie tej przerwy wprowadzić tylu nowych elementów, które bym może chciał. Idziemy w dobrą stronę. Nasz sztab medyczny robi dobrą pracę, aby te długie już absencje koszykarzy dobiegły końca i mam nadzieję, że ta intensywność gry wtedy będzie coraz wyższa. Przetrwaliśmy w pierwszej rundzie ten mały maraton, jak mieliśmy trzy spotkania w krótkim okresie, więc mam nadzieję, że teraz będzie podobnie - dodał Marek Popiołek.

 


 

Materiał sponsorowany

Zapisz się do newslettera:
Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingu usług i produktów partnerów właściciela serwisów.
PGE Spójnia Stargard - Decka Pelplin. Fotorelacja