Dzisiaj jest: 31.7.2021, imieniny: Ignacego, Lodomiry, Romana

Na ArtFestiwalowym szlaku. Cz.3

Dodano: miesiąc temu Autor:
Redakcja poleca!

Kolejna porcja wspomnień. Tym razem wyjątkowo, bo w formie pisanej Anna Wardal.

Na ArtFestiwalowym szlaku. Cz.3

Wszystko co dobre niestety szybko się kończy. I ten weekend minął zbyt szybko. ArtFestiwal już za nami. A ja, tak na dobrą sprawę, pomimo tego, że biegałam z aparatem, bo chciałam jak najwięcej zobaczyć, to i tak wielu wystaw nie widziałam. Dwa dni to dla mnie było zbyt mało. Co prawda miałam ten czas trochę ograniczony ze względu na własną wystawę ale nie chciałam się łatwo poddawać. W sobotni poranek więc zaczęłam spacer od Bramy Pyrzyckiej, gdzie swoje punkty miała według przygotowanej mapki  Drużyna Rekonstrukcji Historycznej  Dęby, wśród nich przemiła Pani zajmująca się tkactwem i sympatyczny Pan Kazimierz Ramaszczuk, pochodzący z Wolina artysta, a mieszkający w Stargardzie, który prezentował własnoręcznie wykonane wyroby z drewna. Niesamowitym jest dla mnie umiejętność wyczarowania z kawałka kory czegoś co staje się krok po kroku wizerunkiem twarzy. Dbałość o szczegóły w tworzeniu widoczna jest w tych pracach na pierwszy rzut oka.
 


Kolejną osobą, której prace zrobiły na mnie wrażenie, jest malarka Hanna Michalska-Żurych. W pracach Pani Hanny widać dojrzałość tworzenia, technikę i estetykę. Stonowane kolory obrazów wspaniale wpływały na wyciszenie i dawały oddech od życiowego zgiełku. Wystawa nosiła tytuł "Złożoność świata" a autorka poprzez prace pokazała nam jaki świat jest jej najbliższy.
 


Także w Stargardzkim Centrum Kultury, w Arkadach miała miejsce jeszcze jedna wystawa malarska. Swoje obrazy pokazały nam dwie utalentowane kobiety Pani Zofia Hintz Wojtysiak   i Pani Marta Wawrzak Szczawińska. Od wejścia witały nas kolory. Piękne krajobrazy, barwne kwiaty i przepiękne portrety, które zrobiły na mnie wielkie wrażenie. Wszystko dopracowane, każdy detal. Widać było w tych pracach pasję i zaangażowanie. 
 



 

W następnym dniu ArtFestiwalu poszłam kolejny już raz pod stargardzkie Centrum Kultury, tym razem jednak by posłuchać muzyki i śpiewu Chóru Cantore Gospel. Niejednokrotnie przed pandemią słuchałam Chóru i podziwiałam energię Pani Dyrygent. Jednakże ten występ był inny. Bardziej uroczysty, może mnie się takim wydawał poprzez przerwę spowodowaną okolicznościami, a może to nie jedynie moje odczucia takie były. Przyjemnie było zanurzyć się w dźwiękach i wsłuchać w melodię młodych głosów. Balkon tętnił życiem i energią. Bardzo chciałabym, aby takich momentów było więcej.

 


 

Na następny Art trzeba będzie trochę poczekać, ale podczas trwania tego, starałam się pochłonąć jak najwięcej dobrej energii i naładować wewnętrzne akumulatory. Przed nami zaś Dni Stargardu i kolejna dawka pozytywnych wrażeń. 
 

Najedź kursorem na grafikę, kliknij i przejdź do pizzerii

 

Materiał sponsorowany

Zapisz się do newslettera:
Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingu usług i produktów partnerów właściciela serwisów.
15. Maraton MTB. GALERIA. Cz. 2