PGE Spójnia Stargard rozegrała w sezonie 2025/2026 42 mecze (26 zwycięstw i 16 porażek). Biało-Bordowi zajęli trzecie miejsce w Bank Pekao S.A. 1 Lidze. Tak, jak na początku, również na końcu drużyna musiała radzić sobie bez podstawowych koszykarzy. Tylko w końcówce sezonu zasadniczego zespół mógł pokazać się w niemal kompletnym składzie i wtedy miał serię zwycięstw.
Na pierwszoligowych parkietach dla PGE Spójni zagrało 16 koszykarzy. Aż 11 z nich minimum jeden mecz zaczynało w pierwszej piątce. Również to świadczy jak nierówny i pełny zawirowań był to sezon. We wszystkich ligowych meczach zagrało tylko dwóch koszykarzy. Pierwszy z nich to Ilja Gromovs, który również zawsze wychodził w pierwszej piątce, zdobywając średnio po 11,4 punktu, 8,8 zbiórki i 1,3 bloku. Statystyki imponujące jednak można mieć zastrzeżenia szczególnie do gry w obronie i łatwości, z jaką środkowi rywali zdobywali punkty przeciwko PGE Spójni.
- Miał trudne momenty. Długo grał bez nominalnego zmiennika. Gratuluję mu, że wystąpił dla nas we wszystkich meczach towarzyskich i wszystkich meczach oficjalnych. Omijały go kontuzje, choroby. To też pokazuje, jak codziennie profesjonalnie pracował na to aby zaprezentować się jak najlepiej - powiedział na ostatniej pomeczowej konferencji prasowej trener Marek Popiołek. Szkoleniowiec krótko odniósł się do każdego koszykarza, który zagrał w PGE Spójni Stargard.
Również wszystkie 42 mecze (40 w pierwszej piątce) rozegrał Wojciech Czerlonko. Sumarycznie zdobył najwięcej punktów (582). Średnio było to 13,9 punktu, 5,8 zbiórki i 3,1 asysty. Właśnie wszechstronność Wojciecha Czerlonki najbardziej docenił trener. - Gracz niezwykle cenny dla nas, bo grający na bardzo wielu pozycjach. Chyba na wszystkich, bo jak obniżaliśmy skład nawet chwilę na piątce. Gracz wszechstronny. Zagrał dla nas wszystkie spotkania oficjalne - skomentował Marek Popiołek.
Aż 40 meczów rozegrał Wiktor Rajewicz, który zwykle, bo w 39 spotkaniach był rezerwowym. Rozgrywający opuścił dwa mecze, ale wtedy też był do dyspozycji trenera, a po prostu nie zmieścił się w rotacji, gdy skład na obwodzie był kompletny. W 15 minut średnio zdobywał 5,1 punktu i rozdawał 2,2 asysty. Warto odnotować, że w ośmiu meczach rzucił minimum 10 punktów. - Myślę, że wielokrotnie porywał publiczność swoją walecznością i miał swoje momenty. W obliczu tych kontuzji grał sporo w ostatnich meczach. Nigdy się nie poddawał i pokazał dużą zadziorność - charakteryzował krótko Wiktora Rajewicza trener PGE Spójni Stargard.
W 39 ligowych meczach dla PGE Spójni zagrał Jarosław Mokros. Waleczny koszykarz miał lepsze i gorsze momenty, ale średnio zdobywał po 10,6 punktu, 5,6 zbiórki i dwie asysty. - Szczególna dla mnie osoba, bo kiedyś jeszcze graliśmy razem w koszykówkę. To było dosyć dawno. Jarek był graczem niezwykle łatwym dla mnie do prowadzenia. Mogłem mu wszystko powiedzieć. On był wzorem do naśladowania w szatni, na treningach, w meczach i też w trudnych momentach. Cieszę się podwójnie, że w sobotnim meczu zagrał tak świetnie - powiedział Marek Popiołek.
Spore nadzieje wiązaliśmy z transferem Jakuba Karolaka, który dołączył do zespołu w listopadzie i wystąpił w 35 meczach. Średnio zdobywał 11,9 punktu. Można było się spodziewać zdecydowanie lepszej skuteczności w rzutach za trzy punkty, bo 33,7% to dopiero szósty wynik w stargardzkim zespole. Trener docenił jednak inne atuty doświadczonego koszykarza. - Niezwykle waleczny zaangażowany zawodnik. Miał swoje momenty, kiedy pokazywał talent strzelecki, ale przede wszystkim był dla nas takim graczem klejącym ten zespół, bo bardzo dużo dawał z siebie po obu stronach boiska. Trzeba pamiętać, że na jego najlepszą wersję trzeba było czekać. On miał bardzo duży rozbrat z grą, ale myślę, że pokazał takie przebłyski swoich dużych umiejętności - zaznaczył Marek Popiołek.
W 34 meczach dla PGE Spójni Stargard wystąpił Paweł Kopycki, ale przełożyło się to łącznie na tylko 238,5 minuty. Łączny dorobek podkoszowego to 43 punkty, 46 zbiórek, 14 bloków, 11 przechwytów i siedem asyst. - Wzór profesjonalizmu. W pierwszej rundzie mało szans dostawał ode mnie na grę, ale to nie znaczy, że na nie nie zasługiwał. Po prostu takie były wybory trenera, z którymi trzeba żyć, a on bardzo pokornie cały czas pracował i bardzo nam pomógł w drugiej części sezonu, grając też nie do końca na swojej nominalnej pozycji, często na piątce - tłumaczył Marek Popiołek.
Czas na koszykarzy, którzy ze względu na odniesione kontuzje nie mogli dokończyć sezonu. Jalen Ray wystąpił w 36 meczach (zawsze w pierwszej piątce). Zdobywał średnio 15,9 punktu i rozdawał 4,7 asysty. Szymon Szmit zagrał w 34 meczach (8,3 punktu i 3,6 zbiórki). Jego średnie statystyki nie oddają w pełni, jak istotną postacią był dla stargardzkiej drużyny. Szczególnie w obronie, ale w drugiej części sezonu również w ataku.
- Jalen Ray i Szymon Szmit mieli bardzo wielki udział w tym, że zajęliśmy bardzo dobrą lokatę w sezonie zasadniczym. Obaj rozwinęli swoją grę. Jalen Ray zwłaszcza na pozycji rozgrywającego, a Szymon Szmit wyspecjalizował się, jako jeden z czołowych obrońców w lidze. Kontuzja wyłącza go z treningów do końca czerwca. Na szczęście nie powinno to wpłynąć na start kolejnego sezonu i mam nadzieję, że w trakcie okresu przygotowawczego będzie z nim już wszystko OK. Personalnie mi najbardziej szkoda tych graczy, że nie wystąpili w decydujących meczach - podsumował ich sytuację Marek Popiołek.
Trzej kolejni gracze byli dostępni w końcówce sezonu, ale wcześniej opuścili sporo spotkań. Po 23 mecze rozegrali Igor Wadowski (6,6 punktu i 2,8 asysty) oraz Aleksander Jęch (4,9 punktu i 3,7 zbiórki). Szczególnie brak podstawowego rozgrywającego był problemem dla PGE Spójni. - Widać było, jak dużo emocji się przez niego przelewało. Taki nierówny sezon szarpany przez bardzo poważną kontuzję natomiast myślę, że zwłaszcza w dwóch ostatnich meczach pokazał dużo jakości, jeżeli chodzi o prowadzenie gry. Bardzo się cieszę z tego, że po bardzo poważnej kontuzji zdążył wrócić do nas Aleksander Jęch. Wykonał dobrą pracę indywidualną i bardzo nam pomógł w tych meczach o trzecie miejsce - skomentował trener Biało-Bordowych.
Tylko 22 mecze w sezonie 2025/2026 rozegrał Paweł Kikowski. Strzelec zdobywał średnio po 10,3, punktu trafiając 39,4% "trójek". Nieznacznie skuteczniejsi w tym elemencie byli tylko Szymon Szmit (39,7) i Jalen Ray (40,4%). - Kapitan drużyny. Niesamowity pracuś. Wielu z nas wątpiło, że w ogóle wróci w tym sezonie do gry. To była bardzo poważna kontuzja. On natomiast zagrał na nosie wszystkim. Wrócił i to w niezłej formie. Oczywiście potrzebował tego ogrania meczowego. To trochę trwało, ale też bardzo nam pomógł w zdobyciu drugiego miejsca po sezonie zasadniczym i trzeciego teraz - podsumował Marek Popiołek.
Trener nie zapomniał również o koszykarzu, który na chwilę wpadł do Stargardu. Francis Han wystąpił w sześciu meczach, zdobywając łącznie 13 punktów. Rozdał również 29 asyst i miał 15 zbiórek. - Przy jego pomocy przetrwaliśmy długi okres absencji Igora Wadowskiego - przypomniał również Marek Popiołek. Dla PGE Spójni zagrało też czterech młodych wychowanków, ale im poświęcimy osobny tekst.

Materiał sponsorowany





