Trener Marek Popiołek po porażce w Pelplinie mocno zamieszał w składzie. Do pierwszej piątki wrócił Piotr Niedźwiedzki, ale trafili do niej również Jakub Karolak, Wojciech Czerlonko i Szymon Szmit. To zmieniło dynamikę meczu. Gospodarze na początku mocno bronili i tym razem nie musieli gonić przeciwnika, bo zaczęli od prowadzenia 17:7. Później pojawili się zmiennicy i ŁKS jeszcze w pierwszej kwarcie nie tylko odrobił straty, ale wyszedł na prowadzenie 23:19. Ta część skończyła się remisem 24:24, a wyrównana była również kolejna odsłona. Po 20 minutach gospodarze prowadzili 55:50.
Goście lepiej zaczęli trzecią kwartę i wyszli na prowadzenie 63:59, ale amerykański duet z PGE Spójni szybko odrobił straty. Tylko w tej kwarcie Robert Glasper zdobył 11, a Simeon Cottle sześć punktów. Wyrównana bitwa trwała niemal do końca, a kibice w ostatnich minutach dopingowali zespół na stojąco. Kluczowa była seria siedmiu punktów dająca prowadzenie 93:86.
Zmiany w rotacji nie wpłynęły na to, że PGE Spójnia ponownie zdobyła więcej punktów dzięki swoim zmiennikom (aż 43:26 dla Biało-Bordowych). Gospodarze popełnili 10 strat przy 15 przeciwnika i lepiej wykonywali rzuty wolne (23/28, a ŁKS tylko 15/25). Stargardzianie zdobyli 105 punktów, trafiając tylko 6/18 "trójek". Przeciwnik też nie zrobił im krzywdy w tym elemencie (7/25).
Potężna bitwa toczyła się pod tablicami. Obie drużyny miały po 34 zbiórki. Przyjezdni zdobyli z pola trzech sekund 58 punktów, ale miejscowi też nie odstawali, rzucając 56 "oczek". To nie dziwi, skoro obaj trenerzy mieli w składzie po trzech koszykarzy mierzących minimum 210 cm. Najlepszym strzelcem ŁKS-u Coolpack był właśnie środkowy Maciej Bender, który do 19 punktów dołożył dziewięć zbiórek. Co zaskakujące trafił on dwie "trójki". Osiem punktów i 11 zbiórek miał Adam Łapeta. Końcówka należała jednak do koszykarza PGE Spójni. Ważne punkty zdobywał po dobitkach Piotr Niedźwiedzki, który w 16,5 minuty do 12 "oczek" (6/8) dołożył sześć zbiórek (pięć w ataku). Efektownymi wsadami ponownie publiczność rozgrzewał Aleksander Jęch.
Biało-Bordowi wygrali, bo ponownie mieli dwóch wielkich obwodowych liderów. Rywale mieli sześciu równo punktujących graczy, ale podobnie, jak w przegranym meczu w Opolu zabrakło im lidera na ważne momenty. PGE Spójnia przerzuciła mocnego przeciwnika, a zadbali o to Robert Glasper (24 punkty, 10/16 z gry) i tym razem wchodzący z ławki Simeon Cottle (21 punktów, pięć asyst i cztery przechwyty). W czwartej kwarcie ważne trafienia dołożyli Jakub Karolak (11 punktów i cztery asysty) oraz Jarosław Mokros, a pierwszą kwartę od pięciu "oczek" zaczął Szymon Szmit. Z kapitanem na parkiecie Biało-Bordowi byli o 25 punktów lepsi od przeciwnika, ale ze względu na szybkie przewinienia zagrał on przez 14 minut. Wojciech Czerlonko do ośmiu punktów dołożył 10 zbiórek i cztery asysty.
Powiedzieli po meczu:
Jakub Karolak (koszykarz PGE Spójni Stargard): Gratulacje dla nas. Zagraliśmy chyba najlepszy mecz w tym sezonie. Całe 40 minut na bardzo dobrym i równym poziomie bez żadnych przestojów. Co ważne bardzo ładnie się dzieliliśmy piłką (22 asysty). Każdy dołożył cegiełkę do tego zwycięstwa. Pokonać tak dobrą drużynę, jak zespół z Łodzi to naprawdę nie lada wyczyn. Mecz mógł się podobać kibicom, bo stał na bardzo dobrym poziomie, jeżeli chodzi o koszykówkę. Mimo że to dopiero siódma kolejka można już było wyczuć atmosferę play-offów, za co dziękuję kibicom.
Marek Popiołek (trener PGE Spójni Stargard): To był dowód na to, że jeżeli jesteśmy bardzo skupieni, gramy razem w obronie i ataku to jesteśmy w stanie grać bardzo dobrze. Drużyna z Łodzi postawiła nam bardzo trudne warunki, czego się oczywiście spodziewaliśmy, bo jest to drużyna naszpikowana świetnymi zawodnikami i byliśmy przygotowani na twardą walkę. Nic tutaj się nie rozgrywało w momencie, gdy dobrze zaczynaliśmy mecz natomiast dobrze, że tak w niego weszliśmy. Przez większą część meczu byliśmy na prowadzeniu, więc można powiedzieć, że kontrolowaliśmy spotkanie, ale oczywiście trzeba było zachować czujność. Na szczęście nasi gracze byli bardzo skupieni, mocno walczyli na zbiórkach. Mieliśmy tylko 10 strat w meczu, co jest wyczynem przy tak fizycznej i twardo grającej ekipie rywala. To się przełożyło na dobrą skuteczność i wiele asyst.
PGE Spójnia Stargard - ŁKS Coolpack Łódź 105:96 (24:24, 31:26, 22:22, 28:24)
PGE Spójnia: Robert Glasper 24, Simeon Cottle 21, Piotr Niedźwiedzki 12, Jakub Karolak 11, Jarosław Mokros 10, Wojciech Czerlonko 8, Aleksander Jęch 8, Szymon Szmit 7, Silas Sunday 2, Igor Wadowski 2, Wojciech Siembiga 0.
ŁKS Coolpack: Maciej Bender 19, Michał Kołodziej 15, Artur Łabinowicz 15, Marcel Ponitka 12, Marcin Tomaszewski 12, Jalen Sullinger 12, Adam Łapeta 8, Jakub Motylewski 3, Norbert Kulon 0, Iwo Maćkowiak 0.
Foto: Tomek Burakowski

Materiał sponsorowany




