Dzisiaj jest: 13.5.2026, imieniny: Agnieszki, Magdaleny, Serwacego

"Byliśmy za słabą drużyną". Mocne słowa kapitana PGE Spójni Stargard

Dodano: 2 tygodnie temu Autor:
Redakcja poleca!

PGE Spójnia Stargard przegrała w niedzielę z Decką Pelplin 76:83 i o awans do półfinału Bank Pekao S.A. 1 Ligi będzie musiała powalczyć w środowym decydującym pojedynku.

"Byliśmy za słabą drużyną". Mocne słowa kapitana PGE Spójni Stargard

PGE Spójnia Stargard przegrała w niedzielę z Decką Pelplin 76:83 i o awans do półfinału Bank Pekao S.A. 1 Ligi będzie musiała powalczyć w środowym decydującym pojedynku.

- Gratulacje dla Decki. Zagrali bardzo dobre może nie całe spotkanie, ale czwartą kwartę wyśmienitą. My byliśmy za słabą drużyną, jako jedność i nie dokończyliśmy tej roboty, którą powinniśmy, gdzie można powiedzieć mieliśmy Deckę na widelcu. Wystarczyłoby dokończyć dzieła, ale Decka walczy do końca. Pokazała to nie raz w tym sezonie - zaznaczył na pomeczowej konferencji prasowej Paweł Kikowski.

- My już drugi raz w tej serii zawiedliśmy jako drużyna i daliśmy wyrwać sobie zwycięstwo, natomiast wierzę, że odpowiemy tak, jak należy, tak, jak odpowiedzieliśmy po drugim spotkaniu u nas. Wierzę w naszą drużynę, że się pozbieramy i za chwilę będziemy gotowi na piąte spotkanie, zagramy jako kolektyw i będziemy razem - dodał kapitan PGE Spójni Stargard.

- Jeszcze raz gratulacje dla Decki, bo pokazali charakter. Nie bez przyczyny są niespodzianką sezonu i zrobili niespodziankę przeciwko nam, bo prowadziliśmy dość dużą różnicą punktów, a roztrwoniliśmy to zupełnie niepotrzebnie. Za dużo nas interesowało rzeczy pozaboiskowych chyba - podsumował występ Biało-Bordowych. Do jego opinii w wymowny sposób odniósł się trener Marek Popiołek.

- Taka jest rzeczywistość. Nigdy nie można uznawać, że mecz jest wygrany. My tak nie myśleliśmy. Wiedzieliśmy, że zespół z Pelplina będzie walczył do końca. Pomimo tej przewagi na początku czwartej kwarty, kiedy zaczęły się nasze poważne problemy, to wiedzieliśmy, że drużyna rywala będzie grała do końca. Staraliśmy się być skupieni, natomiast przez cały mecz nie potrafiliśmy się odpowiednio odnaleźć w tych warunkach, w jakich był on rozgrywany. Oczywiście mieliśmy dużo problemów z faulami. Graliśmy w eksperymentalnych ustawieniach. Wielu naszych graczy spadło za pięć przewinień - wyliczał szkoleniowiec PGE Spójni Stargard.

Drużyna nie po raz pierwszy w sezonie straciła panowanie nad meczem, w którym miała kilkanaście punktów przewagi. W takiej sytuacji nerwowość nawet pomimo niektórych decyzji sędziowskich była zupełnie nieuzasadniona. To miało wpływ na późniejsze odrobienie strat przez rywali i ich zwycięstwo.

- Na pewno zabrakło nam takiej twardości mentalnej, czy spokoju w niektórych sytuacjach, aby po prostu bronić w sposób mądrzejszy, utrzymać się na boisku i kontrolować to, co się działo na placu. W samej końcówce oczywiście mieliśmy też problemy z powstrzymywaniem kontrataków i gry jeden na jeden poszczególnych zawodników z Pelplina i dlatego to tak wyglądało. Mecz jednak nie rozstrzygnął się w samej końcówce, czy ostatnich posiadaniach tylko my jako drużyna nie byliśmy w stanie powtórzyć tego, co zrobiliśmy w sobotę. Rzeczy nie dzieją się przypadkowo ani bez przyczyny. Po prostu nie zasłużyliśmy na to zwycięstwo - ocenił Marek Popiołek.

Decydujący mecz odbędzie się w środę 29 kwietnia o godz. 18:00 w Hali OSiR w Stargardzie. Otwarte jest pytanie, jak zareaguje zespół, który w dwóch pierwszych weekendach tej rywalizacji miał problem właśnie w drugich meczach. Teraz przerwa jest niewielka. Czy PGE Spójnia wytrzyma to pod względem kondycyjnym?

- Naszą odpowiedzialnością jest to, aby zagrać jak najlepiej w środę, wyczyścić te mankamenty, wygrać i przejść do półfinałów. Jeden i drugi zespół ma taki sam kalendarz spotkań. Trzeba się zregenerować jak najlepiej. Na pewno żaden z zespołów już nie będzie zostawiał niczego na później, bo mecz jest do wygrania dla obu stron i będzie twarda zażarta walka. Taka jest rzeczywistość. Taki jest play-off, tak się gra. Przygotujemy się jak najlepiej i nie ma żadnych wymówek. Gramy z takim zamiarem, aby środowy mecz wygrać - podkreślił Marek Popiołek.

Obawy są tym większe, że rotacja PGE Spójni ponownie się skróciła. W dwóch ostatnich meczach nie zagrał Szymon Szmit i niepewny jest również jego występ w środowym spotkaniu. - On odniósł kontuzję w pierwszym meczu z Decką. W drugim jeszcze próbował grać i to z niezłym skutkiem, ale później sprawy się pogorszyły. Nie był w stanie grać teraz w weekend. Nie wiem, jak będzie postępowała jego rehabilitacja - wyjaśnił Marek Popiołek.

Nawet jeżeli Biało-Bordowi uporają się z waleczną Decką Pelplin to już w półfinale czeka na nich ŁKS Coolpack Łódź, który pokonał 3:1 GKS Tychy. Przed PGE Spójnią lub Decką potencjalny maraton, bo pierwsze półfinałowe starcia są zaplanowane już na sobotę i niedzielę. Jeżeli awansują stargardzianie to mecze odbędą się w Hali OSiR, a gdyby awansowała Decka to gospodarzem będzie ŁKS.

 


 

Materiał sponsorowany

Zapisz się do newslettera:
Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingu usług i produktów partnerów właściciela serwisów.
VIII Niebieski Bieg. Fotorelacja