Dzisiaj jest: 29.11.2020, imieniny: Błażeja, Margerity, Saturnina

PGE Spójnia - Enea Astoria: opadliśmy z sił i ciężko nam było wrócić do gry (komentarze)

Dodano: miesiąc temu Autor:

PGE Spójnia Stargard przegrała z Eneą Astorią Bydgoszcz 86:95.

PGE Spójnia - Enea Astoria: opadliśmy z sił i ciężko nam było wrócić do gry (komentarze)
- Gratuluję trenerowi Gronkowi i drużynie z Bydgoszczy. Widać było u nas przerwę spowodowaną korona wirusem. Połowa zespołu była chora, reszta była na kwarantannie. Długo nie trenowaliśmy, bo dwa tygodnie - powiedział po niedzielnym meczu trener Jacek Winnicki.

- Mieliśmy dobrą energię w pierwszej połowie. Niestety trzecia kwarta, a przede wszystkim czwarta opadliśmy z sił i ciężko nam było wrócić do gry. Mimo że na kilka minut przed końcem meczu mieliśmy tylko dwa punkty straty i pięć posiadań, z których żadnego nie udało nam się wykorzystać. Zabrakło nam trochę rozsądku w końcówce w tych właśnie minutach przy tych pięciu posiadaniach żeby zmienić mecz. Niestety to się nie wydarzyło - dodał szkoleniowiec PGE Spójni Stargard.

Spotkanie skomentował również rozgrywający Biało-Bordowych. - Gratulacje dla Astorii. Mecz dwóch wyrównanych drużyn. Każda z drużyn przed spotkaniem liczyła na zwycięstwo. Mimo tych niesprzyjających okoliczności, ale to się nie ma nawet, co tłumaczyć tym. Mieliśmy swoje szanse w czwartej kwarcie - przyznał Tomasz Śnieg.

Przez trzy kwarty atak funkcjonował dobrze. Wiele zastrzeżeń można było mieć za to do defensywy. - Generalnie pierwsza połowa w naszym wykonaniu była niezła. Graliśmy dobrze w ataku. Dzieliliśmy się piłką tak, jak chcieliśmy, co było znakiem zapytania po takiej przerwie - ocenił Tomasz Śnieg.

W czwartej kwarcie zabrakło skuteczności. Po raz kolejny w tym sezonie nie sprawdziło się również obniżenie składu. PGE Spójnia grająca z czwórką obwodowych koszykarzy i Mateuszem Kostrzewskim nie miała żadnych atutów. W ataku nie dawało to przewagi, bo przynajmniej trzech koszykarzy nie groziło rzutem za trzy punkty. W obronie natomiast trudno było zatrzymać rywali, bo trener Artur Gronek wystawił dwóch wysokich: Marcusa Loncara i Tomislava Gabrica.

- W czwartej kwarcie przy minimalnej różnicy punktowej mieliśmy swoje rzuty żeby przejąć inicjatywę w tym spotkaniu. Nie trafiliśmy ich. W obronie popełnialiśmy błędy na switchu. Dawaliśmy zawodnikom z Bydgoszczy te rzeczy, które oni lubią grać. Sanders w prawo, Dambrauskas w lewo penetracje. Mecz w końcówce przegrany na własne życzenie - podsumował Tomasz Śnieg.

 
Materiał sponsorowany
Zapisz się do newslettera:
Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingu usług i produktów partnerów właściciela serwisów.
Marta Lempart w Stargardzie. BUDZOWSKI.art