Każdego roku w czasie rekrutacji dzieci do żłobków i przedszkoli powraca pytanie o dostępność miejsc w stargardzkich placówkach. Rodzice często zgłaszają obawy, że dzieci spoza miasta są przyjmowane do placówek kosztem małych stargardzian. Radna Monika Kieliszak postanowiła zweryfikować te doniesienia.
Za dwa tygodnie rusza postępowanie rekrutacyjne do przedszkoli na rok szkolny 2027/2027. Każdego roku okazuje się, że miejsc w publicznych placówkach nie wystarcza dla wszystkich chętnych. Rodzice dzieci, które nie dostały się do miejskiego przedszkola, argumentują, że zajmują je dzieci spoza miasta.
Przyjmują dzieci spoza miasta, a stargardzian nie?
Sprawę poruszyła radna Rady Miejskiej Monika Kieliszak. – W rozmowach z rodzicami dzieci w wielu przedszkolnym przewija się temat dzieci spoza miasta, które rzekomo są przyjmowane, pomimo że dzieci z miasta nie mają zapewnionej opieki- radna zwróciła się do Prezydenta Miasta. – Uchwałą Rady Miejskiej przyjmuje się zasady rekrutacji do przedszkoli publicznych, jest to obowiązek gminy, by zapewnić miejsce w takim przedszkoli. Do stargardzkich przedszkoli są przyjmowane głównie dzieci z terenu miasta i tak jest formułowany nabór. Jednak są w przedszkolach miejskich dzieci spoza miasta- zauważa radna. Monika Kieliszak poprosiła Prezydenta o dane w tej sprawie.
Z oficjalnej odpowiedzi udzielonej przez zastępcę prezydenta, Ewę Sowę, wynika jasno: w procesie rekrutacji w latach 2023-2025 wnioski osób mieszkających poza Stargardem w ogóle nie były rozpatrywane. Zgodnie z Prawem oświatowym, do przedszkoli przyjmuje się kandydatów zamieszkałych na obszarze danej gminy.
Skąd więc dzieci spoza Stargardu w miejskich placówkach? Urząd Miejski wyjaśnia, że sytuacja ta wynika najczęściej ze zmian życiowych rodziców już w trakcie trwania edukacji przedszkolnej. Gdy rodzina przeprowadza się do innej miejscowości, dziecko często kontynuuje naukę w dotychczasowej placówce, a gmina, w której faktycznie mieszka uczeń, musi pokryć koszty jego wychowania przedszkolnego. W latach 2023-2025 liczba takich dzieci była stosunkowo niewielka: w 2023 roku było to 42 dzieci, w 2024 roku – 50, a w 2025 roku – 45. Co ciekawe, proces ten działa w obie strony. Wielu małych stargardzian uczęszcza do przedszkoli poza terenem miasta – w 2023 roku było to 66 dzieci, rok później 47, a w 2025 roku liczba ta spadła do 38.
Spada liczba nieprzyjętych dzieci
Analiza statystyk pokazuje, że presja na miejsca w przedszkolach powoli maleje, choć wciąż nie każdy znajduje w nich miejsce. W 2023 roku o przyjęcie ubiegało się 562 dzieci, z czego 114 nie dostało się do wybranych placówek. Rok 2024 był trudniejszy – mimo mniejszej liczby aplikujących (503 dzieci), aż dla 150 kandydatów zabrakło miejsca. Najnowsze dane za 2025 poprawiły się- przy 425 chętnych, liczba dzieci nieprzyjętych spadła do 72. Wygląda więc na to, że krążące wśród rodziców historie o przyjmowaniu dzieci spoza miasta kosztem stargardzian nie znajdują potwierdzenia w dokumentach. Obecność "zamiejscowych" w grupach przedszkolnych to efekt migracji rodzin, a nie przywilejów w trakcie samego naboru.
Tu jesteś:
- Wiadomości
- Edukacja
- Czy dzieci spoza Stargardu zajmują miejsca w miejskich przedszkolach?




