Dzisiaj jest: 19.6.2019, imieniny: Gerwazego, Protazego, Sylwii

Dogrywka w Ostrowie Wielkopolskim. Spójnia blisko niespodzianki

Dodano: 5 miesięcy temu Autor:
Redakcja poleca!

Koszykarze Spójni Stargard stoczyli zacięty pojedynek z wicemistrzem Polski.

Dogrywka w Ostrowie Wielkopolskim. Spójnia blisko niespodzianki
Materiał sponsorowany

Beniaminek zwykle w tym sezonie nie jest faworytem. Okazuje się jednak, że najlepiej radzi sobie w sytuacji, gdy kompletnie nie daje się mu szans. Spójnia wygrała z mistrzem Polski, Anwilem Włocławek 81:80. Blisko kolejnej niespodzianki była w 14. kolejce Energa Basket Ligi. Po dogrywce tryumfowali jednak niepokonani u siebie ostrowianie 86:84.

Nasz zespół świetnie wszedł w mecz. Po trafieniach Norbertasa Gigi i Huberta Pabiana było 5:0. BM Slam Stal odpowiedziała serią 10 punktów, ale w kolejnych minutach nie zdominowała spotkania. Owszem w pierwszej połowie uzyskała dziewięć punktów przewagi, ale było to jej najwyższe prowadzenie.

Spójnia zawsze wracała do gry. Po 20 minutach było 38:33 dla gospodarzy. Po zmianie stron lepiej prezentował się nasz zespół. Wstrzelił się Rod Camphor, a kapitalny fragment na przełomie trzeciej i czwartej kwarty miał Anthony Hickey. Rozgrywający znalazł sposób na zdobywanie punktów skutecznymi wejściami pod kosz. Łącznie uzyskał 26 oczek, siedem zbiórek i sześć asyst.

Biało-bordowi w czwartej kwarcie prowadzili nawet 65:58. Nie utrzymali tej zaliczki, bo BM Slam Stal to doświadczony zespół. Różnicę w trudnym momencie zrobili podkoszowi - Shawn King (10 punktów i 14 zbiórek) oraz Ivan Maras (11 oczek i sześć zbiórek). W sumie trener Wojciech Kamiński miał aż sześciu koszykarzy, którzy rzucili 10 lub więcej punktów. W Spójni oprócz Hickey’a dwucyfrowy dorobek miał Camphor. To właśnie koszykarz, który rozgrywał dopiero drugie spotkanie w naszym zespole, doprowadził do dogrywki. Rzut na zwycięstwo miał jeszcze Nemanja Jaramaz, ale nie trafił.

Dodatkowy czas to popis Camphora, który zdobył sześć z ośmiu punktów Spójni. Zakończył mecz z dorobkiem 13 oczek, ale był niepocieszony. Wszystko przez jedną z ostatnich akcji spotkania. Przy remisie 84:84 spudłował dwa rzuty wolne. Gdyby trafił postawiłby gospodarzy w bardzo trudnej sytuacji. Pod presją mogliby się oni pomylić. Decydujący cios w odpowiedzi zadał najlepszy strzelec ostrowskiej ekipy, Przemysław Żołnierewicz. Na reakcję zabrakło już czasu, choć szalony rzut z dalekiej odległości zdołał jeszcze oddać Hickey. Do szczęścia trochę zabrakło i z 10. zwycięstwa w sezonie cieszyli się gospodarze.

Zgodnie z przewidywaniami atutem BM Slam Stali były zbiórki (46:32). Gospodarze nie mogli się natomiast wstrzelić w próbach trzypunktowych (4/23). Lepiej szło w tym elemencie Spójni (10/27). Do rodzinnego miasta w niedzielę powrócił koszykarz biało-bordowych, Marcin Dymała. Ze względu na chorobę nie był jednak w pełni sił i nie pojawił się na parkiecie. Szansę dostał natomiast Maciej Raczyński, który w pierwszej połowie zdobył osiem punktów w osiem minut. W składzie zabrakło natomiast Nicka Madraya. Według nieoficjalnych jeszcze informacji z podkoszowym rozwiązano kontrakt za porozumieniem stron.

BM Slam Stal Ostrów Wielkopolski - Spójnia Stargard 86:84 (21:18, 17:15, 18:27, 20:16, d. 10:8)

BM Slam Stal: Przemysław Żołnierewicz 19, Nemanja Jaramaz 12, Mike Scott 12, Ivan Maras 11, Michał Chyliński 10, Shawn King 10, Witalij Kowalenko 7, Daniel Szymkiewicz 3, Michał Nowakowski 2.

Spójnia: Anthony Hickey 26, Rod Camphor 13, Maciej Raczyński 8, Shane Richards 8, Piotr Pamuła 6, Marcel Wilczek 6, Wojciech Fraś 5, Norbertas Giga 5, Hubert Pabian 5, Dawid Bręk 2.

 
Zapisz się do newslettera:
Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingu usług i produktów partnerów właściciela serwisów.
Festyn na ulicy Magicznej - GALERIA