Koszykarze PGE Spójni Stargard przegrali rewanżowy mecz z SKS Fulimpex Starogard Gdański 78:79, ale to oni cieszyli się ze zdobytego brązowego medalu w Bank Pekao S.A. 1 Lidze. Kluczowa była zaliczka z wyjazdowego spotkania wygranego 102:94.
W domowym, rewanżowym pojedynku początkowo Biało-Bordowi bronili wywalczonej przewagi (4:4). Później jednak mieli pewne problemy. Goście już w połowie pierwszej kwarty odrobili całą stratę, a po trafieniu Sebastiana Kowalczyka prowadzili 22:12. To oznaczało, że w dwumeczu mieli minimalną, bo dwupunktową przewagę. Błyskawicznie cztery punkty zdobył jednak Ilja Gromovs. Łotysz po skutecznej akcji 2+ nie trafił rzutu wolnego, ale zebrał piłkę i zamiast jednego dołożył dwa punkty. Po 10 minutach i trafieniu Mateusza Bartosza było jednak 16:25. W tej części stargardzianie trafili tylko 5/18 prób z gry. Na ich fatalną skuteczność najbardziej rzutowała liczba "trójek" (0/8).
Przełamanie nadeszło szybko. Po dwóch "trójkach" Pawła Kikowskiego było już tylko 24:27. Kapitan PGE Spójni jeszcze przed przerwą dołożył dwa trafienia zza linii 6,75 metra, a dorobek drużyny z drugiej kwarty (5/7) w tym elemencie uzupełnił jeszcze Jarosław Mokros. Pierwsza połowa była bardzo ofensywna i skończyła się prowadzeniem gości 51:44. Kociewskie Diabły trafiły w tej części 21/32 rzutów z gry.
W drugiej części tak ofensywnie już nie było. Przez większą jej część przewagę miał SKS Fulimpex, ale nie na tyle dużą, żeby przejąć losy całej rywalizacji. W końcówce PGE Spójnia miała nawet szansę, żeby wygrać rewanżowy pojedynek. Po trafieniu Wojciecha Czerlonki 9,5 sekundy przed końcem gospodarze wyszli na prowadzenie 78:77. Ostatnie słowo należało jednak do Sebastiana Kowalczyka, który dwie sekundy przed końcem zapewnił przyjezdnym wygraną 79:78. Mecz trzymał, więc w napięciu do ostatnich sekund i był ciekawym zwieńczeniem sezonu. Również atmosfera na trybunach była godna rywalizacji o medal. Nie tylko jak zawsze spisali się kibice PGE Spójni, ale również przyjezdni stawili się liczną i głośną grupą i także oni celebrowali zakończenie sezonu.
SKS Fulimpex Starogard Gdański trafił o cztery rzuty z gry więcej (31/60), chociaż PGE Spójnia miała ku temu zdecydowanie więcej szans (27/71). Gospodarze zupełnie zdominowali rywalizację o zbiórki (48:33). Szczególnie widoczne było to na atakowanej tablicy (20:9). Gospodarze trafili 7/30, a goście 6/18 "trójek". Istotne były też rzuty wolne. PGE Spójnia wykorzystała 17/22, a SKS Fulimpex tylko 11/24 prób. Przyjezdnym tę statystykę mocno popsuł Rafał Komenda, który nie trafił żadnego z sześciu rzutów wolnych.
Punktowy rekord w PGE Spójni w ostatnim meczu sezonu osiągnął Jarosław Mokros. Skrzydłowy zdobył 21 punktów, trafiając 6/8 prób z gry i 6/7 rzutów wolnych. Miał też dziewięć zbiórek (cztery w ataku). Paweł Kikowski zdobył 12 ze swoich 14 punktów w drugiej kwarcie. Po zmianie stron nie trafił już żadnego z czterech trzypunktowych rzutów. Wojciech Czerlonko zdobył 13 punktów (6/16 z gry, ale 0/5 za trzy). Miał również dziewięć zbiórek. Ilja Gromovs skończył sezon z double-double (po 12 punktów i zbiórek). Igor Wadowski trafił tylko 2/9 prób z gry. Wykorzystał jednak 7/8 rzutów wolnych, a wszystkie swoje punkty (11) zdobył w drugiej połowie. Jakub Karolak tym razem nie trafił żadnego z sześciu rzutów za trzy punkty.
PGE Spójnia Stargard - SKS Fulimpex Starogard Gdański 78:79 (16:25, 28:26, 19:13, 15:15,)
PGE Spójnia: Jarosław Mokros 21, Paweł Kikowski 14, Wojciech Czerlonko 13, Ilja Gromovs 12, Igor Wadowski 11, Jakub Karolak 4, Aleksander Jęch 3, Paweł Kopycki 0, Wiktor Rajewicz 0.
SKS Fulimpex: Mateusz Bartosz 18, Michał Sitnik 14, Arkadiusz Adamczyk 11, Adrian Kordalski 10, Sebastian Kowalczyk 10, Bartosz Majewski 10, Rafał Komenda 6, Mateusz Górka 0.
Stan rywalizacji: 180:173 dla PGE Spójni Stargard.
Foto: Tomek Burakowski

Materiał sponsorowany





