Dzisiaj jest: 24.1.2026, imieniny: Felicji, Roberta, Sławy

Trener nie stracił wiary. Kolejne double-double centra PGE Spójni Stargard

Dodano: 2 miesiące temu Autor:
Redakcja poleca!

Po tym transferze kibice PGE Spójni obiecywali sobie wiele.

Trener nie stracił wiary. Kolejne double-double centra PGE Spójni Stargard

Po tym transferze kibice PGE Spójni obiecywali sobie wiele. W ostatnich tygodniach Ilja Gromovs gra tak, jak można było się tego spodziewać. To dotyczy jednak również kilku innych czołowych koszykarzy stargardzkiej drużyny. Efekt? Cztery zwycięstwa z rzędu w Bank Pekao S.A. 1 Lidze.

- Bardzo dziękuję naszym fanom za niesamowite wsparcie przez cały mecz. Dali nam dużo energii i pomogli nam. Myślę, że kontrolowaliśmy cały mecz. Graliśmy z dobrą energią, pokazaliśmy charakter i wygraliśmy - powiedział na konferencji prasowej po pojedynku z Solvera Sokołem Łańcut (96:81) Ilja Gromovs.

Mierzący 210 cm środkowy miał trudnego przeciwnika, bo Milan Milovanović w latach 2017-2020 grał w PLK dla Polpharmy Starogard Gdański, Trefla Sopot, Anwilu Włocławek i Legii Warszawa. W obecnym sezonie jest kluczową postacią Solvera Sokoła (17,9 punktu, 10,1 zbiórki, 2,3 asysty i 24,3 we wskaźniku efektywności).

W sobotę obaj centrzy osiągnęli double-double. - On jest świetnym koszykarzem. Zdobył wiele punktów w pierwszej kwarcie. Może to były moje błędy - skomentował ten pojedynek krótko Ilja Gromovs.

Jego rywal świetnie zaczął, ale finisz zdecydowanie należał do koszykarza PGE Spójni Stargard, który obsługiwany przez kolegów efektownie kończył kolejne akcje. W sobotnim pojedynku osiągnął double-double (19 punktów i 12 zbiórek). Również trzy ostatnie mecze Ilja Gromovs kończył z double-double, co przekładało się na zwycięstwa PGE Spójni Stargard.

Czy coś zmieniło się w porównaniu z początkiem sezonu, gdy łotewski center nie był tak skuteczny? - Nic się nie zmieniło. Myślę, że zaczęliśmy znajdować nasz rytm i dlatego wygraliśmy ostatnie cztery mecze. Początek sezonu nie był łatwy. Były kontuzje niektórych zawodników - odpowiedział koszykarz na nasze pytanie.

Średnie osiągnięcia na poziomie double-double (12,1 punktu i 10,3 zbiórki) oraz 1,9 bloku to statystyki, jakich można było się spodziewać w wykonaniu doświadczonego środkowego w Bank Pekao S.A. 1 Lidze. Po meczu w Tychach fani PGE Spójni w głosowaniu wybrali go MVP starcia z GKS-em. Również po spotkaniu z Solvera Sokołem fetowali Ilję Gromovsa. Po wcześniejszych, zdecydowanie mniej udanych meczach i słabej skuteczności z rzutów wolnych nie brakowało jednak wątpliwości, czy klub dokonał właściwego wyboru.

Takich wątpliwości nie miał trener Marek Popiołek, który już kilka tygodni temu zapowiadał, że gra Gromovsa i całej PGE Spójni będzie wyglądała lepiej. - Ja nie straciłem wiary w trakcie tego trudnego początku w koszykarzy, których mamy. Nie chcę się za bardzo zagłębiać w indywidualne oceny, ale pewnie jest kilku zawodników, którzy teraz grają na znacznie wyższym poziomie, niż to było na samym początku sezonu. Robimy podobne rzeczy, ale wyciągamy wnioski z tego, co robimy. Trochę zmieniliśmy może akcenty, które stosujemy w trakcie treningu. Myślę, że poprawiła się przede wszystkim nasza obrona dzięki temu, ale generalnie zawodnicy zaczynają już łapać lepszy kontakt ze sobą. Mają więcej zaufania do siebie. Mieliśmy trochę spokojniejszy okres, bo ostatnie mecze graliśmy praktycznie w ustabilizowanym składzie. Mam nadzieję, że będziemy robili postępy z każdym meczem zarówno indywidualnie, jak i zespołowo - powiedział szkoleniowiec PGE Spójni Stargard.

- Dziękuję bardzo kibicom za wsparcie. Czujemy je na wyjazdach, meczach u siebie i też na co dzień. Widzę, jak ważna jest koszykówka dla wszystkich kibiców w Stargardzie. To się myślę przekłada później, na dzień meczowy, że naprawdę lubimy tu przychodzić, lubimy grać z publicznością. Myślę, że zespół przeciwny zawiesił wysoko poprzeczkę, bo to drużyna bardzo utalentowana, jeżeli chodzi o atak. W drugiej połowie nasza obrona wskoczyła na wyższy poziom. Myślę, że też dobrze utrzymaliśmy intensywność meczową przez cały czas trwania spotkania. Najbardziej mnie cieszy aż 26 asyst całego zespołu. Pięciu graczy zdobyło grubo powyżej 10 punktów. Myślę, że każdy, kto wchodził na parkiet, pomagał drużynie i dołożył cegiełkę do zwycięstwa. Trzeba odpocząć, przeanalizować naszą grę i przygotować się do meczu w Lesznie - dodał Marek Popiołek.

PGE Spójnia pomimo trudnego terminarza i rywalizacji z czołowymi zespołami wygrała cztery ostatnie mecze. W kolejnych tygodniach nie musi być jednak łatwiej. Biało-Bordowych jeszcze w grudniu czekają trzy spotkania - wyjazd do Leszna (13 grudnia, 18:00), domowe starcie z KKS Polonią Warszawa (21 grudnia, 15:00) i wyjazdowy mecz z KSK Qemetica Notecią Inowrocław (29 grudnia, 17:00).

- Przestrzegam wszystkich. Trzeba się mieć na baczności z tym terminarzem łatwym, trudnym. Ostatni rywale to zespoły, które spodziewam się, że będą w play-offach. To są wymagający przeciwnicy, natomiast nas już ten sezon też nauczył, że tutaj nie ma nic za darmo. Żaden mecz się nie rozstrzyga przed jego rozpoczęciem. Liga jest bardzo wyrównana, a myślę też, że poziom całej ligi poszedł do góry, bo liczba zawodników, która trafiła z PLK do Bank Pekao S.A. 1 Ligi jest zatrważająca. Też często zespoły korzystają z zatrudnienia nawet dwóch obcokrajowców, a choćby Milan Milovanović to gracz, który ma w swoim CV kilku polskich hegemonów - zaznaczył Marek Popiołek.

W takiej sytuacji istotna jest szeroka, jak na granie raz w tygodniu ławka. Trener ponownie nie znalazł minut dla Pawła Kopyckiego, ale dłużej niż w trzech ostatnich meczach zagrał Aleksander Jęch, który potrafił powstrzymywać Milana Milovanovicia.

- Rzeczywiście forma niektórych zawodników zwyżkuje, ale taka jest specyfika sezonu i niektórzy są może w lekkim dołku. Na przykład Olek Jęch przez ostatnie trzy spotkania nie grał na tym samym poziomie, co na początku sezonu. W tym meczu nie widać tego tak bardzo w statystykach, ale w obrazie meczu jak najbardziej, że potrzeba było dwóch solidnych środkowych, żeby ograniczyć poczynania Milovanovicia. To też nie jest tak, że to jest tylko rywalizacja indywidualna pomiędzy środkowymi. Mieliśmy też plan na zespołową obronę. W drugiej połowie bardziej odważnie go wdrożyliśmy i to nam dało efekty. Dlatego pewnie Milovanović będąc trochę zmęczony już nie był tak skuteczny w drugiej połowie - ocenił trener PGE Spójni Stargard.

 


 

Materiał sponsorowany

Zapisz się do newslettera:
Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingu usług i produktów partnerów właściciela serwisów.
PGE Spójnia Stargard - Decka Pelplin. Fotorelacja